Jaką płytę Klausa Schulze polecasz?
Wieki całe…
Ale kiedyś,jeszcze przed jego koncertami w Polsce,pamiętam zachwyt mojej ówczesnej dziewczyny nad Irlicht.Ale to tak z ograniczoną odpowiedzialnością ![]()
W tamtych czasach winyle trzeszczały i każdy trzask człowieka wkurzał…
Dzisiaj,na odwrót ![]()
Musiałbym sporo czasu chyba na to poświęcić…A jestem akurat na całkowicie innym,muzycznym etapie…
Czyli nie polecasz żadnej konkretnej płyty?
Nie no…Moondance czy Cyborg to “lektura obowiązkowa” w temacie.Niemniej podkreślam…To nie jest artysta za którym kiedykolwiek się uganiałem…
Chodzi Ci o Moondawn?
Tak…Sorry…Najwyraźniej pomyliłem z Van Morrisonem którego słuchalem pare dni temu ![]()
Jakos ten muzyk nie rzucił mnie na kolana, z tego gatunku wole zdecydowanie Tangerine Dream czy Isao Tomitę.
W 1971 roku Schulze był członkiem grupy Manuela Goetschingta,Ash Ra Temple.I tam walił w perkusję…Do dzisiaj nie potrafię przejść przez ten właściwie amatorski chaos…
Niczego nie ujmując intrygującej formacji!
Byłem na koncercie w Arenie i podobnie jak płyty,intrygowało do pewnego stopnia.Właściwie wolałem chyba wówczas posłuchać czegoś studyjnego,siedząc u boku kolegów-entuzjastów ![]()