1. Domowej roboty smalec ze skwarkami
2. Pasztet z kaczki
3. Kiszka ziemniaczana
4. Gulasz angielski z konserwy
5. Szproty w oleju
6. Kaszanka
7. Czarnina
8. Galat
9. Kluski zasmażane z cebulą
10. Fasolka po bretońsku
11. Zupa mleczna
12. Kogel mogel
Ja nie jadłem tylko 3, 7 i 12. Pasztet z kaczki jadłem wyłącznie marketowy, galat również. A kogla mogla tylko liznąłem.
Jadłem lub chociaż próbowałem każdego dania z tej listy. Jeżeli chodzi o czarninę, to psychika nie pozwala mi konsumpcję tego dania, nawet jeżeli sam smak jest w porządku. Z kaszanką również mam ten problem. Pozostałe wciągam jak odkurzacz … 
Wszystkie oprócz kaszanki. Tzn próbowalem się zmusić kilka razy ale zawsze kończyło się tak samo czyli odruchem wymiotnym.
Co roku na jesień topię sobie smalec. Za kilka dni będę tradycyjnie przystępował do topienia z cebulką boczkiem i wędlinką.
Z tej listy na pewno jadłem 1,4,8,10,11,12 i prawdopodobnie 5 bo szproty wolę w sosie pomidorowym,
Uhuhu, to smacznego życzę. Tylko żeby nie zemdliło z tej smakowitości, co zresztą mnie samego dopadło, bo taki dobry xD
Ooo, w pomidorowym poezja. Też wolę :0
Wszystko z wyjątkiem czerniny.Nie mogłem nawet na to patrzeć…
I nie wiem co to jest"kiszka ziemniaczana".To pewnie jakaś obca mi nazwa czegoś co znam ale nic mi do głowy nie przychodzi… 
Nie jadłaś szprotek w oleju???
Rany jak ja to uwielbiam!!!
6, 7,10, 12 - Pewności brak, ale te cztery na pewno.