Kwiqty? Kolory? Okazje?

Murzyn od Sienkiewicza pierwiastek sód,
Liścia szerokiego w piosence ma w bród.

5 polubień

Moja kalina ma kwiaty zebrane w grona i niewielkie listeczki. Skąd ten liść szeroki w piosence? Inna odmiana?

2 polubienia

Teofil Lenartowicz.

Rosła kolina z liściem szerokiem,
nad modrem gajem rosła, potokiem.
Drobny deszcz piła, rosę zbierała,
w majowem słońcu liście kąpała…

Nie znam się na kalinach, ale wiersz piękny.

3 polubienia

Ja znałem jedną Kalinę. Tez była rosła i z biustem szerokim! :slight_smile:

5 polubień

W Janie Serce byla…

3 polubienia

Kalina -symbol mlodej kobiety w kulturze ukraińskiej

1 polubienie

Wiedzialam, kto tylko na baby tu patrzy i zaraz zalajkuje :joy:
Jej brat zginąl pod Soledarem :frowning:

To wszystko było dla mnie ważne lub,wręcz najważniejsze,w dzieciństwie.Kolory i kwiaty…
Bylem odszczepieńcem.Chodzilem z ciotka na spacery, czasem całodniowe,do ogrodu botanicznego, by zrywać kwiaty,ukladać bukiety…A po powrocie do domu,brałem się do rysowania, aż po…dobranockę.No chyba ze to był czwartek.Wtedy najważniejszy był Ekran z bratkiem…
Niemal wstyd się przyznać ale moim kolorem była długo,czerwień.Potem cytrynowa żółć i wszelkie możliwe,błękity.Wszystko to jednak było tak płynne,jak niemal w psychodelii :smiley:
Kwiaty to przede wszystkim, konwalie.Bylem od nich wręcz uzależniony…Dalej róże i bzy…Chyba nawet bardziej, bzy.Jedno z najwiekszych świat dla mnie w dzieciństwie,to każdorazowa wyprawa do znajomych ojca, w podpoznańskim Puszczykowie.Tam były bzy i pachniały tak że nic się nie liczyło…
Okazje…Ten termin raczej dla mnie nie istniał.Niby pamietam o ważnych,z jakichś powodów,urodzinach czy imieninach…Jedyna okazja jakiej nigdy nie zmarnowałem to okazja do gry w piłkę.I do jazdy na rowerze.To było szaleństwo!
Pięćdziesiąt lat temu i więcej,nie było praktycznie ruchu samochodowego i można było szaleć…Np. na Śląsku,w drodze z Chorzowa do Parku Kultury i Wypoczynku.Albo w bajecznych krajobrazowo rejonach leśnych,w trójkącie Mierzyn-Sieraków-Miedzychód…
Takie okazje, pozostaną już nieznane obecnemu pokoleniu.Siła wyższa…

A gdzie naszych nie ma? Ryanair latem przewiduje trzy loty tygodniowo. I tylez odlotow
:partying_face::partying_face::partying_face:

1 polubienie

Czy Wy nie potraficie bukietu ułożyć? Lub od razu razu lwy z bukiecikiem aportujecue?
Żeby to byly niezapomonajki…

2 polubienia

Kurcze tam osrodek Mierzyn byl gdzie rodzice wakacjowali? Ja czasem dojezdzalam na grzytbobranie :smiling_face_with_three_hearts::smiling_face_with_three_hearts:

2 polubienia

Zielsko jest zielskiem.
Kompozycja poprawna, ale?

2 polubienia

A pokaz mi kwiat na obrazku? Tym z pytaniia?

Piękne tereny na grzyby…To fakt.
Był piękny ośrodek z bungalowami nad jeziorem.Olbrzymi blaszak-stolówka na ok. 120-130 osób.A dookoła tylko lasy i lasy…

1 polubienie

To byl dawno
Osrodek Mierzyn podlegal pod instytut wlokien chemicznych z Łodzi.
Co do bungalowow niedaleko jeziora? Na owczesne czasy brac i nie pytac o pochodzenie.
Grzybow bylo rozmaitych. Ogolnie piekny kawalek Polski.

Tak grzybnych lasow wtedy? To mozee okolice huty Ozimek iDylaki czyl oplszzyzna? W tamtych latach to jeszcze grzyby, ale blaszkowce?
I w ogole to swietokrzyskie.nie samymi pieczarkami sie żyje :smiling_face_with_three_hearts:

Peonia drzewiasta, pamiętam :slight_smile:

1 polubienie

A gdyby tak kij w te kwieciście kolorowe bukiety wsadzić i wspomnieć, że z fizycznego punktu widzenia kolory nie istnieją :thinking:
…i są jedynie interpretacją naszego mózgu na sygnały przesyłane z naszych optycznych sensorów, oczyma nazywanymi ???

Kolory i ich postrzeganie przez zmysły człowieka?

Zacznijmy od definicji koloru i dlaczego błękit błękitem, a róż różem nazywamy.
Albo nie.
Zacznijmy od optyki. Od absorpcji (pochłaniania) i reflekci (odbijania) widzialnych przez ludzkie oko fal elektromagnetycznych.
Jak ogólnie wiadomo z lekcji w-f w podstawówce :upside_down_face: zakres długości widzialnych ludzkim okiem fal elektromagnetycznych to 380 do 760 nanometrów. 760nm to długość fali odpowiadająca za kolor czerwony, 380nm - fioletowy. Pomiędzy jest pomarańcz, żółć, zieleń, błękit.
Tęcza nam to zobrazuje.


Pod fioletem (poniżej 380nm) jest NADfiolet, a nad czerwienią (powyżej 760nm) jest PODczerwień. Nie wiem, kto wymyślił te przewrotne określenia, ale to nie bylem ja. Zakresu długości fal elektromagnetycznych poniżej 380nm i powyżej 760nm ludzkie oko nie jest w stanie zarejestrować. Ewolucja zadecydowała, że do przetrwania gatunku taka umiejętność nie jest potrzebna. I słusznie, choć do wyboru są jeszcze ultrafiolet (dziewczyny lubią brąz opalenizny), mikrofale (znane z podgrzewania bigosu), fale radiowe (znane z Radia Ze), promieniowanie Roentgena (przydatne po złamaniu lewej nogi) promieniowanie alfa (znane przed Hiroszimą) oraz beta i wysokoenergetyczne promieniowanie gamma (znane po Hiroszimie).
Oko ludzkie widzi tylko kwiatki w kolorze od fioletowego do czerwonego. Od fiołków, irysów i kosaćców, poprzez chabry, eustomie, strelicje i nagietki, do krwistych róż i piwonii.

Co więc decyduje, że czerwona róża odbierana jest przez oko jako czerwona, a fioletowy fiołek, jako fioletowy? Przypadek? Wybryk natury?
NIE.
Odpowiedzią jest białe światło słoneczne, czyli mieszanina wszystkich widzialnych dla oka długości fal elektromagnetycznych, które padają na obserwowany objekt.
Ale jak to? Białe światło pada na różę, a oko postrzega ją jako krwisto-czerwoną. Jakiś szwindel na miarę cudu w Kanie Galilejskiej. Jak białe może zamienić się w czerwone?

I w tym momencie wkracza fizyka. Absorpcja i refleksja fal elektromagnetycznych o różnych długościach fali, czyli o różnej mocy energetycznej.
Róża, zanim zostanie odebrana przez oko i zinterpretowana przez mózg jako czerwona, jest tylko róża. Bezbarwną. To jej wewnętrzna struktura (molekularna, atomowa) powoduje, które fale z mieszanki białego światła słonecznego mają być pochłonięte, a które odbite i trafić do oka.
W przypadku krwisto-czerwonej róży, fale o długościach odpowiadających kolorom fioletu, błękitu, zieleni, żółci, pomarańczy i bladej czerwieni są pochłaniane przez strukturę molekularną płatków róży, a jedynie fale o długości odpowiadającej kolorowi krwistoczerwonemu są reflektowane (odbijane) i trafiając na sensory ludzkiego aparatu optycznego, interpretowane jest przez centralny układ sterowania (mózg) jako krwistoczerwone.
Okazuje się, że kwiat róży, by być romantycznie czerwonym, pochłania wszystkie inne kolory (długości fal), a kolor, który decyduje o jej czerwieni, odrzuca. Reflektuje. Krwistoczerwonej róży, by ukazać swą piękność nie potrzeba światła o długości fali świetlnej, odpowiadającej za krwistoczerwony ton.

Tak samo jest z zieloną (powinno być w cudzysłowie) trawą. Trawa postrzegana jest jako zielona, bo do życiodajnego procesu fotosyntezy (światło słoneczne + CO2 = odżywczy cukier), pochłania wszystkie inne długości fal oprócz zielonego. Zielony odrzuca, reflektuje, bo jej do życia nie jest potrzebny.
Okazuje się, że natura nie potrzebuje koloru zieleni trawy, liści klonu, dębiny, brzozy, wiśni, krzaczka porzeczki, etc. Egzystencjalnie fale świetlne o tych długościach nie są roślinom zielonym do życia potrzebne. Odrzucają je. Reflektują.

Dlaczego pada twierdzenie, że kolory nie istnieją?
Do postrzegania kolorów potrzebne jest światło. Mieszkańcy Ziemi skazani są na jedno źródło-Słońce. Producenta fotonów -pozbawionych masy nosicieli energii świetlnej.
Spróbujmy więc określić kolor róży, czy trawy w warunkach bezświetlnych. W nocy. Czy krwistoczerwona róża i żeśko-zielona trawa będą w tych warunkach godne swych określeń ?
NIE.

Fotka fajnie ukazuje, że trawa wcale nie jest zielona, a jej barwa determinowana jest przez natężenie i rodzaj oświetlenia.
Biała, jasnozielona, ciemnozielona, szarozielona, szara, ciemnoszara, czarna? W dyskotekowych warunkach zieleń trawy można podkręcić nawet pod róż.

Więc jak? Dalej jesteś pewny, że trawa jest zielona, a romantyczna róża jest krwistoczerwona :thinking:
Wystarczy zmienić oświetlenie, by dostrzec naturę Natury (fajnie sformułowane :sunglasses:). By dostrzec, że nie jest taką, jaką jpostrzegają ją nasze oczy. By dostrzec, że nawet błękit nieba niekoniecznie jest błękitem.
Nie wierzysz? Jest prawie 05.00 UMT. Optymalny czas, by na własne gały tego doświadczyć. Wyjdź na ogródek i w tym oświetleniu sprecyzuj kolor trawy. Tylko bądź uczciwy i nie sugeruj się empirycznym podpowiedziom Twojego mózgu. On z racji częstszego kontaktu z trawą za dnia, zapamiętał jej zielony obraz i taki będzie Ci wmawiał. Nie daj się oszukać. Bądż obiektywny w ocenie koloru trawy w nocnych, pozbawionych światła słonecznego warunkach.

Ciekowostka kulinarna;
Róż. Ulubiony kolor Barbie.

Nie dość, że nasz własny mózg nas oszukuje, wmawiając nam kolorowy świat, to jeszcze twierdzi, że jest różowo.
Ni uja. Nie jest różowo.
Róż jako kolor fizycznie nie powinien istnieć i nie istnieje. Iluzja. Złudzenie optyczne. Kolor różowy nie ma odzwierciedlenia w żadnej z długości widzialnych fal świetlnych. Jest hybrydą. Połączeniem kilku kolorów (długości fal). Czerwieni, bieli, ociupinkę żółci.

I na deser.
Światło.

Ciemność, ciemność widzę.
Tak właśnie wygląda światło, dopóki na swojej drodze nie napotka obiektu, od którego mogłoby się odbić, czyniąc go dla oka widocznym.

.ZiraaeL, podzielisz losy Giordano Bruno i spłoniesz na stosie za głoszenie herezji :fire: :fire:
3 polubienia

Mam Cie zabic w czynie
spolecznym , czy pochwalić za pilność , ze na lekcjach fizyki nie sprawdzales odpormosci rybek akwariowych.
.:rofl:

1 polubienie

Ulubione kwiaty mojej mamy. Żona kochała gerbery.
Nie mam ulubionych kwiatów, podobają mi się wszystkie, a moim ulubionym kolorem jest popiel i jego odcienie. Potem błękit.

No i dlatego w nocy wszystkie koty są czarne.

3 polubienia