Mialem okazje przypomniec sobie świetny film biograficzny o Patsy Cline,z świetna w roli tytułowej Jessicą Lange…
Gwiazda,PRAWDZIWA GWIAZDA,zginela w katastrofie lotniczej w 1963 roku.Jej wzloty i upadki,jej trudne zycie osobiste…Wszystko to bylo w filmie…
Ale jak przyswoic sobie jej fenomen ponad pół wieku pózniej?
Tutaj w nagraniu ktore ocieralo sie juz o nowe czasy ekspansji rock and rolla.To samo"przerabiali" i Presley i Carl Perkins,nie mowiac juz o Johnny Cashu…
Jej wizerunek ugrzecznionej kowbojki nie mogł byc inny.Natomiast nagrania,pelne emocji,swobodnie wykraczające poza cukierkowate normy,stawialy Patsy w gronie najwybitniejszych wokalistek country.
A dla mnie byla po prostu bezkonkurencyjna.
Na deser moj ulubiony numer Patsy…
O w mordę. Znów mnie dziabnąłeś. To moje standartowe słuchanie było. Ze szczególnym uwzględnieniem jazdy autem. Kiedyś nawet chciałem Cię poprosić o nią, ale zapominało mnie się.
Bez wzgledu na film,zawsze stalem za nią murem…
Od delikatności po nieco bardziej podniesiony głos…
Jedno czego nigdy nie lubilem to fryzury z tamtych lat…
Ale trzeba to zrozumieć…Nie wszystko od razu 
Wobec jej fenomenu, fryzura nic do rzeczy nie ma, łobuzie… 
To jest znacznie szerszy temat bo obejmujacy głównie gwiazdy kina…Ale mozna sie i cofnąć w czasie np. do naszego przedwojnia…Opinia jest moja i nic ponadto.
Oto mamy gwiazde w postaci Jadwigi Smosarskiej.Osoba nie do wytrzymania ekranowego,chodząca tandeta i pretensjonalność nie ustepująca Jadwidze Andrzejewskiej…Takie czasy?
Ok.To prosze sobie popatrzeć na Elzbiete Barszczewska ale przede wszystkim na Ine Benitę.A takze na tancerkę Lode Halame…
Wszystkie one [ a nie wspomnialem o najlepszej aktorsko,Helenie Grossównie!] godziły wizerunek z warsztatem ktory wykraczal poza ogolnie przyjete normy.
To nie jest kwestia fryzur!
Przesłuchałem jeszcze raz i mogę Tobie powiedzieć jedno; - dziękuję.
I jeszcze ta piosenka bez ktorej portret bylby niepelny…1961…U progu wielkich wydarzeń…