Ostatnio zajadam się takim:
Moja żona robi czasem też paprykarz z wędzonych, morskich ryb - trochę bardziej podobny do tego z czasów PRLu ![]()
Kiedyś spróbowałam, ale smak raczej średnio mnie zachwycił. Próby więcej nie powtarzałam.
Z wędzonej ryby czasem (bardzo rzadko ale jednak) Robię smarowidło na chleb. Ryba w drobnych kawałkach + drobniutko pokrojona świeża cebulka + majonez.
Moje wspomnienie z wojska. Porcja paprykarza szczecińskiego, chleb i herbata, taka bywała kolacja.
Na biwakach w młodości: paprykarz, chleb i piwo na śniadanie ![]()
W czasach PRLu to była jedna z niewielu konserw dostępnych w sklepach. Jej smak był dość nietypowy i zmienny w czasie ![]()
Dzisiejsze paprykarze smakują tylko trochę podobnie do tego oryginalnego.
W miarę dobry był kiedyś paprykarz z łososia od Graala bodajże, a ten z leszcza jest świetny, chociaż smak ma inny niż ten z czasów młodości.
Ryż zawarty w paprykarzu eliminuje go z mojego menu.
Szczeciński lubię
Nieśmiało przypomnę, że piwo robi się ze zbóż. Skąd więc ta niechęć do kasz i ryży wystęujacych w innych stanach skupienia?
![]()
Miałem 20 lat, dostałem w pracy jako śniadanie. W domu była bieda ale zjadłem pół kanapki i dałem sobie spokój.
Dziwna to sprawa bo i ja pieczywo jadam, a ciasta bardzo lubię wszelakie. Trochę jestem zdziwiony temy innemy stanamy skupienia. Może jak się skupię to zrozumiem dlaczego kasze i ryże są w stanie ciekłem lub gazowem. Z tem gazowem to jest cóś na rzeczy, co on ten gaz się wydostawa stroną odwrotną od strony spożycia bezpośredniego… ![]()
![]()
A moje z biwakowania przez miesiąc w Kołobrzegu…Otarłem się o narkotyki,obejrzałem w kinie objazdowym “Szczęki”,upiłem się parę razy jabolem marki"Sobótka",zdejmowałem narkomankę z drzewa,nim skoczyła…
Ale nic we wspomnieniach nie zastąpi śniadanka ![]()
Świeże,pachnące bułki,serki topione i paprykarz szczeciński.I hektolitry mleka które nie truło.
Wspomnienia nawet nieco podobne do moich ale bez paprykarzu. Nawet nie pamiętam, czy w latach 70 był produkowany. Nikogo z drzewa nie zdejmowałem, ale jednemu odurzonemu uratowałem żywot gdy mało się nie stoczył z główek portu w Łebie. Najpierw się napociłem, bo uporczywie chciał sobie skoczyć, wreszcie wpadłem na pomysł, żeby dać mu w łeb i realizacja tego przyniosła skutek.
Upijanie się zgadza, tylko nie pamiętam czym. Mleko też pasuje z serkami.
“stoczył z główek”???
Ki diabeł? ![]()
Główki portowe to takie betonowe nasypy wzdłuż kanału prowadzącego w do morza i ciągną się jeszcze w samym morzu kilkadziesiąt metrów. Każdy może na to wleźć i po nich łazić.
Tak,chyba wiem…W “Kolebrzegu”,za portem też były…
Czas przeszły bo nie byłem tam od 1997
Zawsze są tam gdzie wypływają jednostki z portu lub dpływają do. Są na tyle szerokie, że bywają miejscem spacerowym. Dziś chyba maja barierki ale wtedy? Panie, kto wtedy takie zabezpieczenia robił? One nie były do łażenia, one, te główki są do zapobiegania przed osunięciem się brzegu do kanałów, które były kopane sztucznie.
Daleko zaszliśmy od onego paprykarza ![]()
Mam tylko fotograficzne złudzenia bo interesowałem się wówczas pewną dziewczyną…
Nie wiem co jest w tym mieście ale…Kołobrzeg,oprócz cudownego dzieciństwa,kojarzy mi się wyłącznie z ciemną stroną życia…
Owszem,przygodową ale i bardzo niebezpieczną…
Przypomina mi się ten niby dowcip o szczycie odwagi…
Zjeżdżać gołą dupą po brzytwie i hamować jajami ![]()
A najgorsze [ bo jedyne czego nie ominąłem…] to spotkanie pewnej Joasi…
Nie powiem,z tupetem wkroczyłem w świat marginesu i przestępstwa…Ponad miesiąc trwało nim sobie ją z głowy wybiłem…I jeszcze zdążyłem spieprzyć program sylwestrowy w radiu…Właśnie przez nią…Długa historia…
Na szczęście ludzie w sylwestra piją… ![]()
A taka ładna była…
Bez makijażu,z tym smutnym uśmiechem dziecka z rozbitej rodziny…
Właśnie zaczynałem dumać, co mają wspólnego kanały portowe z paprykarzem szczecińskim? Chyba, że Szczecin to portowe miasto. ![]()
W tamtych czasach, jeszcze kawalerskich ja również intensywnie interesowałem się dziewczyną aczkolwiek nie jedną. ![]()
O swych przeżyciach związanych z tą ciemną stroną, to lepiej w cztery oczy, na forum publicznem, to ja jakoś nie bardzo się palę… ![]()
Rozumiem.
To zresztą nie jest niczym czym chciałbym się chwalić…Anioł stróż na szczęście okazał sie silniejszy ![]()
Poza tym,kogo to interesuje?Pewno wielu co z wywalonym jęzorem czekają na sensację…Ale to nie ten adres.
Koniec.Kropka.
Tylko jedno mnie zastanawia…
Dlaczego ja tę Joasię tak miło i grzesznie,wspominam…
A przecież przed koncertem ELO II po prostu wywaliłem ją z domu.Niemal w samych gaciach i w czarnym płaszczu…
A to i tak wiele bo rzadko nosiła coś więcej na sobie…
No i nieco polepszył się mnie nastrój. ![]()
Czas odejść od sprzętu i zająć się zajęciami zaplanowanymi.