Lubisz "swój" bałagan?

Bo ja chyba tak :wink:
Wywaliłem śmieci,wracam do swojego"centrum" i…
Tutaj Hitchcock,tam czekające na swoją kolej tomy Forsyth’a…
Wczorajsze winyle z archiwaliami Jerry Lee Lewisa..
Czwarta wersja listu do pewnej pani która…nawet nie wiem czy jeszcze żyje… :face_with_bags_under_eyes:
Płatki dziwnego,białego kwiatka…Nie mam pojęcia,co to było ale i tak się nie przyjęło…Tanie było to chciałem przytulić…Uliczny sprzedawca mnie zagłuszył ale nie miałem mu tego za złe… :wink:
I jeszcze Robert Wood…Kosztował mnie dwa funty a już sama rama warta jest chyba ok.20
Taka “Kanada pachnąca żywicą”…Gdzie powiesić? :melting_face:
Przylecą dziewczyny i będą się kłócić… :sweat_smile:

Moj bałagan jest dość przyjazny można nań patrzeć i się nie przestraszyc. Nienawidzę sterylnej czystości uporządkowania wszystkiego jak w muzeum.

Podobnie.
Ja nienawidzę BRUDU.
Natomiast bałagan…Czasem nawet tworzy swoiste ciepło…

Staram się sprzątać na bierząco i po sobie, ale to, co ja uważam za porządek, ktoś inny by mógł uznać za bałagan.

Mam też takie przemyślenie, że z dwojga złego lepszy jest stały bałagan niż zbyt często zmieniający się porządek, bo to właśnie wtedy ciągle trzeba czegoś szukać.

Ja mam porządek. Nienawidzę bałaganu

Pamiętam kiedyś wizytę służbową u dyrektora jakiejś firmy – gość siedział za olbrzymim biurkiem, na którym stał tylko telefon i leżała jakaś jedna kartka.
Moja pierwsza myśl – ten facet nie ma nic do roboty :slight_smile:

Czyste biurko jest dowodem chorego umysłu…Nie wiem kto to powiedział ale jeden z moich przyjaciół miał taką"złotą myśl" nad drzwiami do swego pokoju… :laughing:
Ja zaś miałe szkolną koleżankę o wdzięcznym imieniu Astrid…Biedna dziewczyna,przez całą młodość dzwigała"garb"swego tatusia-partyjnego bonza…
Byłem raz u niej w domu.Wszystko wypucowane,szyba na biurku i…jedno wielkie “nic”.Nie było książek.Oprócz telefonicznej i kilkunastu tomów dzieł Lenina.A na parapecie straszył bursztynowy"żaglowiec" z napisem Kołobrzeg…

Trudno powiedzieć, czy Astryda to ładne imię, ale za to jakie intrygujące.

To byla jednak Astrid a nie “asteroida”.Wszyscy tak mówili i o ile pamietam, nikt nie mial z tym problemu :slightly_smiling_face:

Kiedyś lubiłem, ale to już zaszło za daleko … :upside_down_face:

Nie mam bałaganu, tylko… artystyczny nieład

:winking_face_with_tongue:

Tak? To mi taki Picasso nawet nie byłby godzien sznurowadeł wiązać … :joy:

To powinieneś być z tego powodu dumny a nie zakłopotany :joy:

Nie jestem zakłopotany. Dumny też nie. Przez większość czasu nawet sobie tym głowy nie zaprzątam. Ale jak ostatnio czegoś szukałem w garażu, to mnie mnie to zaczęło z lekka wkur…enerwować. :smiling_face_with_sunglasses:

Nie denerwuj się. Za rok będzie czas na wielkanocne porządki, to sobie to wszystko pięknie poukładasz :sweat_smile:

Na Wielkanoc? No bez jaj … :wink:

A co? Chcesz sprzątać częściej niż na Wielkanoc?
:thinking:
A co Ty nagle taki porządnicki pracuś? :wink:

Nie chodzi o to, że chcę sprzątać częściej, niż na Wielkanoc. Chodzi o to, że chcę sprzątać rzadziej. No i na chceniu się nie kończy, ja się z tego sumiennie wywiązuję … :sweat_smile:

Brawo Ty! Ja to czasem nie wytrzymuję: a to nożyczki z biurka schowam do szuflady a to kubek po kawie zaniosę do zmywarki… Rzadko się tak wyłamuję, ale czasem jednak tak. Staram się jednak być twarda i coraz bardziej mi się to udaje! :joy:

Widzę, że z niemałą determinacją dążysz do perfekcji … :wink: