Taki trochę hermetyczny żarcik ![]()
Dobrze, ze nie Cobra albo Boa?
Bo w tym drugim przypadku to tez część ubrania?
Cobra może też być, za to BOA w informatyce też istnieje i na siłę można byłoby też taki żart stworzyć.
Pewnie się zdziwisz, ale mam. Mam w domu najprawdziwszego węża.
Ciekaw jestem, ile osób na tym portalu może napisać, że ma w chacie węża?
No i teraz pytanie z mojej strony.
Jak to się stało, że zostałem posiadaczem owego zwierzęcia?
Ktoś ma jakieś pomysły, przypuszczenia?
Jestem ogólnie przeciwnikiem hodowania jakichkolwiek zwierząt dla przyjemności, więc węża nie mam i nie będę miał, nie licząc oczywiście Pythona w komputerze.
Też jestem przeciwny, więc od razu zapowiadam, że żadnego zwierzaka, prócz dwóch kotek nie hoduję.
No, to teraz spróbuj pozbierać dane do kupy i pomyśl …
Szkoda, że muszę już uciekać, ale zajrzę jutro.
Ja o tym wiem. .
Zabawa akronimami to nie tylko informatyka.
A BOA w informatyce tez istnieje, ale to juz na poziomie mocno specjalisytycznym, malo kto o nim słyszał.
A kolega @benasek ma węża?
Jesli nie jaer to ogrodniczy?
Niektórzy mają węża w kieszeni. ![]()
Oby nie chodziło o kieszeń dziurawą … ![]()
Stefan czasem ma w domu węża, a właściwie żmiję i to mocno jadowitą. Odwiedza go teściowa.
Benasek ma węża w domu. Nawet chyba byli tacy, co go widzieli, ale zapomnieli…
Ma prawdziwego węża, ze skórą, oczami i wnętrzem węzowym czyli co tam te gady mają? Bo o gadzie mowa a nie wężu ogrodowym…
No i macie zagadkę …
Brawo! Okonek, mozesz sobie odpowiedz wstawic w ramkę o ile sie z autorem pytania dogadasz.
Tak to mniej więcej u mnie wygląda. Dostalem ten alkohol od kogoś, kto dostał go od północnokoreańskiej delegacji bawiącej w Polsce..
Swoją drogą, to jakim trzeba być podłym, by tak pozyteczne zwierzęta zamykać… Brak słów. O ile wiem, to Północna Korea nadal to produkuje. To tak dla wiedzy zwolenników tego kraju…
Chinczycy tez na zwierzętach nalewki robią.
A kieliszek wężowki wypiłam. Kwestia zakładu (w połowie lat 80, człek płochy i glupi), wygrałam dwie skrzynki czystej wódki (polskiej). I frajdę oglądania miny właściciela owej butelki.
Dobrze, ze to miało coś z 60 woltażu, bo smakowało jakbyś spirytus rozcieńczył woda z rowu melioracyjnego. Katgutówka przy tym to olimpijski nektar.
W Polsce też robili…
Nawet wiem na jakiej wsi i kto, tzw żmijówkę…
Einstein coś tam kiedyś o ludzkiej głupocie się już przede mną wypowiedział, więc nie będę powtarzał.
Zmije to zdaje się są pod scisla ochrona?
Ja tam do nich nic nie mam, kilkanascie razy w zyciu spotkania z roznymi, zyjacymi dziko nie tylko nasza zygzakowata zaliczylam. To znaczy kazde poszlo w swoja stronę.
Kiedys pisalam - taka jedna sie na mnie wyspala jak nocowalismy w namiocie w Bieszczadach.
Na do widzenie jeszcze buziaka dostalam, a matka omalze na zawal nie zeszla, bo co by bylo gdyby…
No wiecie, tesciowa… ![]()
Tesciowa to byla Skorpion.
Mam dużego węża
Piłem kilka razy alkohol ze żmiją utopioną



