Macie w swoim otoczeniu kogoś dominującego? Jak z nim postępujecie?

Kogoś z mocniej zaznaczonym ego, kogoś lubiącego kierować, kontrolować, kogoś kogo nie da się nie zauważyć…

Chyba dla większości oni sami są dla siebie wystarczającymi dominantami, choć kierowanie i kontrolowanie wymaga większego zaangażowania..

Miałem.Zwariowanego Irlandczyka…
Cóż…Myślę że i tutaj dało się zauważyć że rzadko robię krok wstecz :innocent:
A jednak ten irlandzki sarmata wręcz zmuszał do defensywy bo inaczej człowiek by zwariował…Ciągłe"ja",hałas bez przerwy,śmiech czy rechot od którego tynk się sypał…
Z drugiej strony,miał ten człowiek serce na dłoni.Pomagał ZAWSZE! Mnie choćby przy przeprowadzce…
Piliśmy piwo w Hastings jak najlepsi kumple i takoż graliśmy w darta…
Było w tym jednak coś…Trudnego do uchwycenia ale…Zawsze po spotkaniach z Chrisem,wracałem do domu wręcz wyczerpany…

Jak widzę, koleżanka ruszyła na ratowanie forum. :grinning_face:
Chwała Ci @Ajko za to. :+1:

Nie mam nikogo takiego w swym otoczeniu, a dawniej takowe osoby długo ze mną nie przebywały i wolały dominować gdzie indziej nad kimś innym.

Oj nie, to nie chęć ratowania, tylko sprawdzenie, czy jest tu nadal potencjał i ludzie, którzy potrafią pogadać na tematy, które mnie interesują i maja w tych kwestiach coś fajnego do powiedzenia. Może to chęć zaspokojenia moich zachcianek. Ja to lubię :), lubię poznawać ludzi i lubię słuchać, gdy maja coś do powiedzenia.

Ja to już się w swym życiu nagadałem, co zapewne pamiętasz ze Starego Forum. Dziwię się, ze w ogóle ktoś mnie jeszcze czasem chce posłuchać… :smiling_face_with_sunglasses:

Obecnie to ja jestem alfa. Tak się czuję w towarzystwie ostatnio
Introwertyk alfa
:face_with_tongue: