Otwieram temat, który może się nagle skończyć niczym zimny prysznic. Dlaczego, bo jedyną ostałą w turnieju Polką lub Polakiem jest Iga.
Hubert, Magda i Magda obydwie już wypadły.
Jest 3 runda.
Jest 7-6 dla Amerykanki Ann Li. Iga na razie oglądam ją od 6-5, gra na zbyt dużym luzie, i trochę inaczej, stara się jednak grać na wymiany, a nie na pierwszą wygraną uderzeniem piłkę.
Wysilam się i oglądam dalej 2 seta zaraz. No bo skoro ten temat uruchomiłem…
Jeśli by przegrała teraz, to trochę wbrew temu, na co ją stać, zwykle dochodzi do 1/4 finałów, a teraz jest 1/16.
1-0 w 2secie, Iga od przełamania zaczyna seta, nieźle.
2-0
3-0 przełamywanie trwa dalej. Trochę błędów też robi Li. 4-0
dobra passa trwa dalej. 4-1, Amerykanka wraca do gry… 5-1 dla Igi. Teraz serwuje Amerykanka. 5-2. Set nie może uciec Idze, ma dwie gemy breaki zdobyte. Można tylko dyskutować jak to będzie teraz w 3 secie. Iga pokazała kilka dobrych returnów i powrotów z mega mocnym uderzeniem z forehandu, po których nie było co zbierać.
6-2 w 2secie tym razem dla Igi. Zobaczymy jak to będzie w 3secie.
Gra jest taka trochę mieszana, w tym secie dużo było mocnych trafień, po których Amerykanka mogła pomarzyć o dobiegnięciu. Poza tym, ten luz, a może on się bierze z tego, że tam trochę gorąco pogada w tej chwili jest. No i coś mi śmiesznego przyszło do głowy jak patrzyłem na Igę, ona kogoś wyraźnie chwilami przedrzeźniała, i to mi przypominało trochę Rybakinę, ni to ten luz, ni to takie luźne kiwanie rakietą, etc. Ryba wcielona… heh.
2-0 dla Amerykanki w 3secie, a Iga wzięła przerwę medyczną. Nie wiadomo co się u niej dzieje. 3-0 nie dla Igi… Chyba jednak chora jest.
KONIEC, ale przyczyny chyba są bardziej zdrowotne.
Jednym słowem nie ma co komentować. Takie życie.
I tym sposobem mamy już Madryt z głowy.Wyjątkowo nieudany turniej dla Polski.
Oglądałem Ige w pierwszym secie i nie widzę ŻADNYCH zmian na lepsze.
Nie chodzi o grę bo co jeszcze może wymyślić kilkukrotna triumfatorka turniejów Wielkiego Szlema…Chodzi o postawę i oczywiście o głowę…
Obserwujemy ciąg dalszy depresji,mentalnej niemocy i zaczynam dochodzić do wniosku podobnego jak jeden z nielicznych"opiniodawców" który nie powinien skończyć na policyjnym dołku…Ów powiedział że [cytuje tak troche z pamięci] jak nie spalisz kilku skrętów i nie zabalujesz przynajmniej raz,to widząc to co się dzieje,zwariujesz!
Przewrotne i ryzykowne ale…Kto wie czy w tym szaleństwie nie ma metody…
Co nie zmienia postaci rzeczy.Iga i tak na tle reszty,długo utrzymywała swe zdrowie “w pionie”.
Smutny obraz bo jakkolwiek ten mecz by się normalnie nie skończył,był bardzo słaby.Widziałem pierwszego seta i 3 gemy drugiego…I nie sądzę by w tym czasie którego nie widziałem,działy się jakieś cuda…
Chinka,przepraszam,Amerykanka,to bardzo przeciętna zawodniczka.Tyle że waleczna i jak zwykle z tymi Azjatkami,czasem nie do zdarcia w obronie.
Iga z najlepszych czasów,powinna z nią pojechać na 6:2;6:1
To nie była mączka tylko mąka, przepraszam - męka!
Niestety w pojmowaniu tego co się z Igą dzieje,jesteśmy ofiarami pseudodziennikarstwa,skazanego na pisanie.Nie wa
żne o czym,nie ważne czy z sensem…Byle szybko i byle"emocjonalnie"
A tu,jak na złość,potrzeba spokoju.Wręcz ciszy.
Troski i wsparcia,na co polskiego kibica nie stać…
Polski kibic jest agresywny zawsze wtedy gdy widzi że komuś się wiedzie lepiej.Gdy ktoś coś wywalczył,zdobył,kogoś pokonał…CHAM zawsze znajdzie furtkę dla swej zawiści.W dobie internetu,to akurat,nigdy się nie ukryje.