Madrid 2026 ciąg dalszy mączki

Tym czasem w 3 secie jest 4-3 dla Świątek, ale ta gra jest trochę jak w smole dla Igi. Robi też dużo błędów.

5-3 dla Świątek, seria dobrych punktów. Teraz podaje o mecz.

6-3 i koniec meczu ! Iga wypuściła smoka z klatki i przebojowo rozegrała wiele ostatnich punktów..

Trzeba powiedzieć, że McNally była twardą przeciwniczką, miała dobrą grę obronną.

Sporo musiałem przewinąć by znalezć ten wątek…
Żadnych złudzeń co do miejsca sportu w tym korycie…

Ciekawy mecz.Oglądałem od połowy pierwszego seta i…Cała Iga jak w soczewce :innocent:
Porażki Sabalenki stawiają pod ścianą wszelkie"wizjonerstwo".Nie dlatego że przegrała bo NIKT nie będzie grał non stop na swoim poziomie,przez cały sezon.To była tylko kwestia czasu…
Jednak porażka z Cristeą to porażka z zawodniczką z 2-3 szeregu…Aż tak się Sabalenka pomyliła w ocenie swych szans???To mnie bardzo zaskoczyło…
Natomiast Iga w trzecim secie,POD KONIEC,zagrała po staremu.Jakimś cudem cierpliwie,na wymiany i widać wyraznie że to nasze doradztwo ma od dawna swój sens.
Nie będę sobie wlewał ale to co dzisiaj piszą eksperci,ja pisałem o ponad rok wcześniej.
Bez dostępu za kulisy i bez szukania zaczepki z panią psycholog.
Nieco cienia padło za panowania Belga ale efekty te same,wszyscy widzieli.
Nie widzę rewolucji i chyba nawet bym się [jak zawsze!!!] jej wystrzegał.
Ale widzę zmianę.Albo przynajmniej jakiś symptom nadchodzących zmian…
Dalej się nie posunę bo nie chcę zasilać szeregu zawodowych specjalistów których wiedza oparta jest na jednym,nie do końca przecież innym,meczu…

Ta Amerykanka, z którą Iga grała, miała prosty plan gry, liczyć z całą premedytacją na mentalne zawirowania Igi. Cyniczne to założenie, ale czego nie robi się, żeby wygrać. Poza tym naprawdę dobrze grała w tzw. grze obronnej. Normalnie tego typu zawodniczka nie ma prawa do wygrywania z Igą. :smile:

A jak inaczej miałoby to wyglądać?
One się znają od czasów juniorskich.Czyli jakieś 8 lat
Katy robi postępy ale na Igę,nawet niezbyt pewną siebie,coś jej zabrakło.
A tak dobrze prowadziła wymiany!
I to jest ciekawe.Bo moim zdaniem,jeszcze 1-2 miesiące temu,Iga by ten mecz przegrała…

No właśnie, na tym to polega, Iga ma za dużo zastępczych głów, przez to nie jest sobą, a jedynie wyreżyserowanym idealnym teoretycznie sportowcem, który nie chcę dobrze funkcjonować…

Coś się zmienia, gdyż chyba po woli powraca coraz bardziej do kontrali samej siebie nad sobą samą… To jest dobra oznaka. Poza tym, nie ma wątpliwości, że grała okrutnie dobrze, poza tym, że miała bardzo dużo unforced errors, więcej niż u Amerykanki. W pewnym momencie nawet Daria chyba krzyknęła do niej, żeby rolowała silniej piłkę. No i po meczu powiedziała Iga, że przyzwyczaja się do tej rzymskiej mączki, gdzie piłka jest cięższa i trudniej się nią operuje.

Sorry…Musiałem zdążyć przed zamknięciem sklepu :wink:
Po prostu,poczekajmy…
To wszystko dzisiaj mogło być bardzo łudzące.Tak dobre jak i złe strony.
Za długo już to przerabiamy…

Już za chwileczkę, już za momencik, Świątek z Cocciaretto zaczyna się kręcić :rofl:

Wszystko wskazuje na to, że będę Igę oglądał.