na dobranoc 1 lipca?

Dziś mamy dzień spółdzielcy?
PGR to były spółdzielnie, wiec może w ogóle o wsi?
:carrot:
Przed Komitetem Centralnym usiadł chłop i żre siano. No oczywiście zakłopotany Gomułka, aby oszczędzić sobie wstydu, daje mu 1000zł i wysyła do najlepszej restauracji w mieście.
Miesiąc później, ta sama sytuacja, tyle że przed Kremlem. Chłop żre siano, a tu wyskakuje Stalin i woła:

  • Człowieku! Siano sobie na zimę zachowaj, teraz jest lato, narwij sobie soczystej trawy…
    :carrot:
    Na wsi zabitej dechami do sklepu wchodzi gość w garniturze i z nienaganną manierą pyta:
  • Czy dostanę u pana serek Valbon?
    Ekspedient za ladą patrzy na niego jak na kosmitę i odpowiada jak na chłopa przystało:
  • Nie ma.
    Klient:
  • Dziękuję, do widzenia.
  • Panie poczekaj pan. Nie mamy sera Valbon, ale mamy żółty ser i biały ser.
  • Nie dziękuję. Chciałem ser Valbon. Do widzenia.
  • Panie poczekaj pan. A co to jest ten ser Valbon?
  • Serek Valbon to jest taki mięciutki serek pokryty cieniutką warstwą jadalnej pleśni…
  • A to nie mamy takiego sera…
  • Nic nie szkodzi… Do widzenia panu.
  • Panie. Poczekaj pan. Sera Valbon to my nie mamy, ale są za to pomidory Valbon i szynka Valbon…
    :carrot:
    Rozmowa rolników:
  • Wiesz Franek, zastanawia mnie, jak to zrobiłeś, że Twoja teściowa tak chętnie uprawia wasze pole…
  • Po prostu przekonuję ją, że jest już na to za stara.
    :carrot:
    W wiejskim sklepie sprzedawczyni zdenerwowała się na stałych klientów:
  • Dosyć! Nie ma już sprzedawania win “na zeszyt”!
  • Jadźka, zmiłuj się, przecież inaczej tego wszystkiego nie spamiętasz!
    :carrot:
    Rzecz się dzieje na wsi.
  • Józek, wszyscy mają komórkę, ja też chcę.
    Józek niewiele myśląc bierze młotek, gwoździe, dechy i zbija komórkę.
    W nocy pijane małolaty wracają z dyskoteki i malują napis “Zocha to q***”.
    Rano Józek patrzy przez okno i woła:
  • Zocha, masz smsa.
    :carrot:
    Wchodzi pijany facet do domu. Podchodzi do niego żona i pyta:
  • Gdzie byłeś?
  • Na dożynkach - odpowiada mąż.
  • Na dożynkach w styczniu?!
  • Tak. Taka jest moja wersja i będę się jej trzymał.
    :carrot:
    Marycha zaszła w ciążę i szczęśliwie urodziła. Ponieważ kochliwa była kobitka, miała trudności we wskazaniu ojca dziecka, więc na wszelki wypadek w pozwie do sądu o ustalenie ojcostwa wskazała wszystkich chłopów ze wsi z sołtysem włącznie. Sąd nakazał więc pobranie krwi wszystkim panom. Na pierwszy ogień poszedł sołtys. Sołtys w ambulatorium, a pozostali nerwowo i z niepokojem oczekują swojej kolejki. Po chwili wychodzi wesoły i uśmiechnięty sołtys i radośnie już w drzwiach głośno krzyczy:
  • Chłopy, nie bójta się!! Nie dojdą! Z palca biorą!
    :carrot:
    Dziennikarz przeprowadza wywiad z właścicielem pięciu planet bliźniaczo podobnych do naszej i nawet umożliwiających osiedla-nie się tam ludzi:
  • Jakim cudem doszedł pan do tak niewyobrażalnego bogactwa?
  • A wie pan, byłem prostym, bezrolnym chłopem. I raz złapałem złotą rybkę. I ona mi mówi, że mi spełni życzenie. A ja się po-skrobał po łbie i rzekę: ”A co ja mogę chcieć? Bo wiesz, rybko, ja to nawet ziemi nie mam. Żeby tak mieć chociaż pięć.”
    :carrot:
9polubień

W jakimś barze klient pyta barmana;

  • piwo jest?
  • Niestety, nie ma…
  • Co jest?
  • Winko, likierek…
  • Ja się, kuwra, pytam, co jest, że piwa nie ma…
6polubień

Dzieki za poranna dobranocke