To co traktuje jako rocka najblizszego sercu,zostawie na coraz bardziej oczekiwane,miejsce na blogga która to forma,pozwoliłaby nie tylko uwolnic pewne emocje ale sprzyjałaby jakiemus uporzadkowaniu tematycznemu na tym forum.
Mam wielka nadzieje powrocić jeszcze do tematu z włodarzami ![]()
A tymczasem…Rainbow.Zespół ktorego sluchalem tak długo,poki byl w nim niezapomniany Ronnie James Dio…Tymczasem…
W 1983 roku,ukazal sie album Bent Out Of Shape ktory kiedys zignorowalem a dzisiaj stwierdzam,nie po raz pierwszy zreszta,ze bylo to troche pochopne…
Bo fajnie śpiewal wówczas Joe Lynn Turner [pozniej w Deep Purple] a Ritchie Blackmore,zagral troche po staremu.Nie jest to Rainbow z okresu Stargazera [Rainbow Rising] ale moze sie podobac.Taki rockowy mainstream z uklonem w strone hard rocka.Cytowane Can’t Let You Go,przypomina troche rocka"stadionowego" a’la Bon Jovi,niemniej i tak"jestem na tak" ![]()