Na wszystkie za wyjątkiem polskiego mieszkania które po śmierci rodziców mnie przypadło w udziale.I potem już tylko 2 zamiany.
Pierwszy rower,jak byłem w podstawówce,był prezentem komunijnym.Ale kolejne 4 rowery to już zarobione.
Aaa…Przoczylem te oryginalne ciuchy dla dziecka bo to jest raczej oczywiste że dziecko samo sobie nie kupi.
Ten co teraz mam to tak. Sam sobie na niego zarobiłem. 2. Nie. Bo go dostałem od swojego Taty w prezencie na urodziny. 3. To było sfinansowane z mojej kasy którą dostałem na 18-stkę. 4. Matiz w pełni z moich pieniędzy. Na Ibizę mi moi Rodzice dołożyli. 5. Tak. Pojechałem do Pragi za swoje pieniądze. 6. Mieszkam z Rodzicami. 7. Nie było potrzeby. 8. Tata kupił ten rower 11 lat temu na którym jeżdżę. 9. Nie dostawałem kieszonkowego lecz jak coś chciałem to niekiedy Rodzice mi to kupowali. 10. Tak jak we wcześniejszym punkcie.
Na smartfon, na komputer, na prawo jazdy, na samochód płacilem z własnej zarobionej przeze mnie kasy, za wyjazdy za granicę mi płacono, mieszkanie w Polsce zostało po rodzicach, tu gdzie żyję dostałem komunalne za darmo, ale płacić czynsz trzeba, ciuchy za dzieciaka finansowali rodzice, pierwszy rower marki Pobieda dojeździłem po ojcu, drugi kupiłem za własne, kieszonkowego nie dostawałem, moja główna pasja dziecięca trwa do dziś - początkowo ojciec mnie wspomagał, za dorosłego sam ponosiłem koszta.
Byłem bananem klasy premium - rodzice wszystko mi zapewniali. Teraz jest inaczej, telefony, wyjazdy, mieszkanie - to już moje koszty. Samochód wprawdzie nadal jest od ojca, ale paliwo leję już z własnej kieszeni