Na niedzielne popołudnie 7 listopada?

A zrobisz coś? :wink:

Zostawię to młodzieży … Tylu mamy ambitnych, niech się wykażą. Popatrzymy, ocenimy, pomarudzimy, że tamto by się poprawiło, to zmieniło …
(Ale tylko między sobą rzecz jasna)

Hahaha… Nie wolno zniechęcać? :joy:

Łyżwy… nie przypominaj mi, bo :cry:

Kup sobie kurtkę na poprawę humoru. Ja kupiłam. Przyjdzie akurat na “poprawę pogody”. Puchowa. Najwyżej sprzedam.

Ciuch na mnie nie działa, humor poprawia mi gorzka czekolada :slight_smile:

Na mnie też działała czekolada. Do czasu aż w jednym obwodzie się ledwo mieszczę w kurtkach. Metabolizm.

Mi ostatnio lody. Czekoladowe z bita smietana i orzechami.

O! Czekoladowe, z kawałkami czekolady i w czekoladowej polewie. Orzechy też mile widziane, ale BEZ pobitej śmietany :slight_smile:

Surowa marchewka też jest słodziutka. Pycha! :wink:

Nie przekonasz…
Ale sok z marchwi? Juz blizej.

Wiesz? Jak jest obrana, pokrojona na ćwiartki wzdłuż i przecięta? Myślisz, że gorzej smakuje niż np. czipsy? Wolisz sok? To taka mieszanka startej marchwi ze startym jabłkiem i odrobiną cukru może by Ci smakowała? Mi takie coś smakuje jako surówka do obiadu lub samodzielny podwieczorek, mimo, że na podwieczorek jednak wolę pociętą marchewkę. :slightly_smiling_face:

Ale to jest inny poziom pychy. Czekolada jest pychrza :wink:

Nie cierpie surowej startej matchewki. W kazdej innej postaci bardzo lubie, sczegolnie z rosolu :wink:

Gotowana ma wysoki indeks glikemiczny i dlatego jej… nie lubię :joy:

Wiem… Ale gdybym zjadła czekoladę, musiałabym zrezygnować z któregoś posiłku. Jak się nie może, co się lubi, to się lubi, co się może :wink:

Przeciez sama marchewka czlowiek nie zyje…

Samo kakao to az tak nie tuczy, ale czekolada to nie tylko kakao. Tabliczka mlecznej z orzechami czy migdalami to obiad.

Joko jako idealna kobieta: nie łasi się na słodycze :joy: Czas na kisielek przed snem. A w pracy potańczę to spalę.