na podwieczorek 17 czerwca?

Dziś mamy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszami.
Wiec zamiast walczyć może się pośmiać z pustyni i wielbłądów?

Idzie facet przez pustynię i widzi głowę wystającą z piasku. Głowa płaczliwym głosem prosi o pomoc:

  • Niech pan mnie wyciągnie, zakopał mnie tu jakiś sadysta …
  • Oj niedokładnie, niedokładnie … - powiedział facet przysypując głowę.

Jadzie Arab przez pustynię i strasznie pogania wielbłąda. Zatrzymuje go inny Arab i pyta:

  • Czemu pogania pan to zwierzę, przecież się przegrzeje!
  • Nie, bo gdy biegnie, to go wiatr chłodzi.
    W tej samej chwili wielbłąd padł trupem. Arab mówi:
  • A widzi pan, biedak się przeziębił.

Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda:

  • Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
  • Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
  • Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą?
  • Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest -10 stopni, w dzień +40 stopni, i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
  • Tato, a dlaczego mamy te dwa garby na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
  • Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
    Na to wszystko młody wielbłąd:
  • Tato, a na cholerę nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?!

Faraon udał się na pustynię. Patrzy w lewo, patrzy w prawo, przymrużył oko, oparł dłonie na biodrach, cmoknął z dezaprobatą.

  • Ta linia horyzontu wymaga odrobiny pracy. Trzeba ją trochę złamać. Nie wiem, może jakieś geometryczne kształty? Taką bym miał koncepcję… Niech będą trójkąty!

Jedzie gościu na wielbłądzie przez pustynie aż w końcu zwierze odmówiło współpracy i zrzuciło właściciela. Ten jakimś cudem zaciągnął go do serwisu. Tam pracownik szybko ocenił sytuacje:

  • Spokojnie. Dawaj pan gada na kanał!
    Wprowadził wielbłąda na kanał, a majster w jego przyrodzenie ogromnym kluczem uderzył i tyle widzieli zwierzaka.
    Na to właściciel pojazdu:
  • Panie, a jak go teraz dogonię?
  • Spokojnie. Właź pan na kanał!

Turysta zgubił się na pustyni. Po wielu dniach czołga się wyczerpany, głodny i spragniony. W pewnym momencie widzi Araba na wielbłądzie. Resztką sił krzyczy do niego:

  • Wody, wody!
    Arab ulitował się nad nim i podał bukłak z wodą. Turysta wziął pierwszy łyk, wypluł z obrzydzeniem i mówi:
  • Ale z sokiem!

Mały wielbłądzik mówi do mamy wielbłądzicy:

  • Mamo, błagam, daj mi pić!
  • Ciągle tylko pić i pić! - denerwuje się matka. - Przecież pi-eś dwa tygodnie temu!

Przed wybiegiem dla wielbłądów żona mówi do męża:

  • Zobacz te wielbłądy potrafią przeżyć dwa tygodnie bez picia.
    Mąż:
  • Odczep się, ty tylko o jednym.

Na pustyni, na sprawdzianie spotkały się trzy wywiady: amerykański, niemiecki i radziecki. By wyłonić najlepszy wywiad postawiono im zadanie - przyprowadzić wielbłąda. Wszystkie trzy grupy rozeszły się w różne strony. Po godzinie powraca wywiad amerykański i prowadzi wielbłąda. Poczekali ok. półtorej godziny, patrzą i widzą, że wraca wywiad niemiecki, który też prowadzi wielbłąda. Oba wywiady czekają na trzecią grupę. Mija godzina, druga, czwarta … Słońce zaczyna zachodzić, szaro na dworze. Patrzą i widzą wracający wywiad radziecki, który prowadzi słonia. Przyglądają się bliżej i widzą, że ten słoń strasznie poobijany, pazury powyrywane, ogon i uszy ponacinane, oczy podbite … Zdziwieni wielce krzyczą do Rosjan:

  • Mieliście przyprowadzić wielbłąda!
    A słoń na to:
  • Jak boga kocham … Jestem wielbłąd!
4polubienia

No to ja o żółwiach.

Trzy żółwie postanowiły się napić, ale okazało się,że nie pomyśleli o zapitce. Drogą losownia, więc, wyznaczyli pośród siebie jednego, co szybko skoczy i przyniesie tą zapojkę.
I ten wylosowany mówi; - dobra idę, ale obiecajcie mi, że beze mnie nie zaczniecie.
Obiecali i poszedł. Czekają dzień, czekają drugi i trzeci, wreszcie jeden z czekających rzecze; - cholera, coś nasz koleś się spóźnia, może by tak po jednym bez zapijania. Na to drugi; - poczekajmy jeszcze jeden dzień.
No i poczekali, po czym otworzyli flaszkę i rozlali. Już mieli łyknąć, tu nagle zza pobliskiego kamienia wyłania się ten, co miał zapitkę przynieść i gada; - oj, bo nie pójdę…

Idzie wędrowiec zagubiony po pustyni. Ciągnie już resztką sił - a tu nagle w piachu znalazł jakąś lampę. Podniósł, potarł rękawem, a z lampy pach! wyskoczył dżin. I jak to dżin, pyta o życzenia.

-Chcę wrócić do domu - mówi wędrowiec.

Dżin bierze go za rękę i idą przez wydmy. Ale po chwili wędrowiec traci cierpliwość i mówi:

-Ale ja bym chciał, wiesz, tak trochę szybciej…
-Oczywiście, mój panie - mówi dżin - biegnijmy!

2polubienia