Napisałem list do Ady Sułek

W jej obronie.
By ją przekonać,by zmusić do refleksji,sportowej złości…
Jeszcze Los Angeles a potem?
Znowu wspomnienia?Znowu seria szans które poszły się .ebać?
Jest w świecie jakieś inne myślenie..
By walczyć.Nawet po 30-tce a nawet czasem po 40-tce…
Ktoś powie,kasa,zaplecze…I to jest zapewne trafna odpowiedz…Odnoszę jednak wrażenie że Kasai czy Ammann to coś więcej niż zawód…
Ada zawsze kojarzyła mi się z entuzjazmem.
Być może się mylę.Macierzyństwo,podobnie jak ojcostwo,wszystko zmienia…
Dlaczego u nas sport jest “jakiś taki dziwny”?Nie przystaje,nie podoba się,budzi zawiść,prowokuje do kpin?
Aż czasem strach przyznać się że jest sie kibicem czy sympatykiem… :thinking:
I jeszcze te ludzkie wszy,bredzące o"ich podatkach"