A po wspólnym locie z kibicami do Londynu,muszę przyznać że przyszło mi bardzo radykalnie zweryfikować opinie na temat kibiców.
Krzepiąca historia!
Łączy nas piłka
I żebyś wiedział!
Oczywiście bez"czarodziejskich" złudzeń…Wiadomo że to środowisko do jednolitych i spójnych nie należy…Ale jak to porównać z latami 70-tymi czy nieco potem gdy tylko 3 razy w życiu odważyłem się usiąść w kotle…Jednak wieloletnie otwarcie na świat zrobiło swoje i potrzebne były do tego zaledwie 2-3 pokolenia.
I do tej pory w wielu miejscach nie rozdzielono kibolstwa od kibiców. Anglia przeszła podobno wielką drogę zmian od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku do teraz, w Niemczech sam miałem okazję zaobserwować jak wygląda to przy ważnych meczach w Hanowerze czy Magdeburgu. Pamiętam też jak wyglądało kibicowanie Olimpii Elbląg w poprzednim wieku. Nie zapaliłem się do piłki nożnej, ale zauważyłem jak ważna jest dla kibiców i mam do tego szacunek. Mam nadzieję, że kibolstwo zostanie po prostu zmarginalizowane poprzez ostracyzm “normalnych” kibiców i działania Policji.
Co do Anglii…Pewnie już kiedyś wspominałem ale jeśli nie…
Pracowałem pełne 2 sezony na stadionie w Watford i przez te 2 lata,ci"grozni bandyci" zdołali w pocie czoła rozwalić 6 krzesełek
.Byli to kibice Lisów [Leicester].
Pani Thatcher zrobiła z tym porządek i to taki że reszta Europy może się do dzisiaj uczyć.
Nie miejmy jednak złudzeń.2-3 pokolenia aby zapanował porządek…Ale po kolejnych 2-3 pokoleniach,nikt już nie będzie o tym pamiętał.W miejsce dzisiajszych kibiców,pojawią sie nowi i albo będziemy się kurczowo tzrymać nakreślonych ram-rozwiązań albo czeka nas powtórka z rozrywki.
Ale to Anglia czy Francja gdzie to czasem wylewa sie na wierzch…
Ja miałem na myśli polskich fanów.
Powiem może tak…W samolocie mam zwyczaj spać.Jeśli tylko są warunki.
Tym razem nie było i szykowałem się na męczarnie..Kibice zaraz po odpięciu pasów zaczęli łazić dosłownie wszędzie…Jednak po kwadransie,chcąc niechcąc słuchając ich opowieści,aż się zaciekawiłem!
To już nie jest ta krwawa banda polująca na wszystko co sie rusza w innych kolorach…
Ci ludzie jeżdżą po świecie [ci koło mnie,dopłynęli kiedyś do Meksyku…] są dzisiaj bogatsi niż te niziny społeczne za komuny i bez paszportu…
Oczywiście coorvy lecą pod sufit jak dawniej ale brzmi to wszystko wręcz zabawnie.Ale przede wszystkim,ciekawie.I ci ludzie miast wyć jakieś szemrane hymny,po prostu ze sobą gadali…
A w nawiązaniu do artykułu…Siostry zakonnej nie widziałem ale widziałem gościa w skórzanej kamizelce przy której dyndał krzyż..Taki sam jak kiedyś [bo nie wiem czy dzisiaj…] nosiły dziewczyny ze zgromadzeń oazowych.
To hasło powyżej o łączącej piłce,ma w sobie jakąś moc.
Ja wychowywałem się w Elblągu na niezbyt dobrej dzielnicy. Większość patoli (moich kumpli i sąsiadów) była kibolami Olimpii. Pamiętam czasy, gdy w moim ulubionym pubie kibole mieli centrum dowodzenia i koordynowali ataki na kibiców obcych drużyn - robili to miejscowi gangsterzy ( nota bene moi kumple i wspólnicy) - na szczęście wymiksowałem się z tego towarzystwa bez większych strat. Z drugiej strony pamiętam jak w większości miejscowych pubów zainstalowano wielkie plazmy lub projektory z okazji jakiegoś eoro czy mundialu gdzie Polska też grała - byłem na prawdę urzeczony , gdy ci wszyscy ludzie patrząc w ekran stanęli na baczność i odśpiewali polski hymn.
Są takie chwile…Szczególnie gdy się nie spodziewasz…
Poznałem w Watford Adama.Jego matka grała kiedyś w Olimpii Elbląg,w rękę.Wspominam o tym bo z jednej strony,był to klasyczny materiał na łysego chama i zabijakę a z drugiej,co raz ulegał wspomnieniom czy ochocie by wybiegać na boisko…Trudna osobowość ale wyraznie było widać że dom to jedno a ulica to coś całkiem innego…
Tak przy okazji bo nie sposób o tym zapomnieć…
Poszliśmy z Adamem kiedyś na zakupy do Sainsbury…Zaraz po akomodacji w lipcu 2007.Adam wzbudził lawinę śmiechu gdy podjechał do kasy ze swym wózkiem.10 piw,Finlandia i…0,33 oranżady ![]()
Tak…Otarłem się o to..O te waśnie bo w 1977 byłem we Wrocławiu i nabawiłem się kibolskiej choroby ![]()
Dzisiaj jestem dumny że w Poznaniu Lech nie walczy z Wartą.Jak w Łodzi,Krakowie czy w Trójmieście.I niech tak zostanie!!!
Teraz mieszkam koło Bydgoszczy… dziwi mnie to że potrafią się prawie pozabijać ze swoimi sąsiadami bo mają dwa kluby piłkarskie ![]()
Podobnie jest też chyba w Krakowie.
W Łodzi i na Pomorzu…
Sasiedztwa są wszędzie takie same.Birmingham i Aston Villa,Man City i Man UTD,Arsenal i Tottenham,West Ham i Millwall…
U nas jest identycznie.
Poza Poznaniem chyba tylko z miast,Wrocław ma spokój.Bo poza Śląskiem tam nic nie ma.Jest Ślęza ale jak żyję,nie widziałem kibica Ślęzy ![]()
Jest Rzeszów…Stal i Resovia…Zwróciłem na to uwagę bo Warcie się nie wiodło i szwendała się po 2 i 3 ligach…Ale nie wygląda to na"życzenie śmierci" ![]()
Dla mnie pobicia czy zabójstwa kibiców obcej drużyny są absurdalne - rozumiem miłość do własnego klubu, ale nienawiśc wobec kibiców obcych jest dla mnie całkowicie rujnująca ideę fair play i kibicostwa.
To też sprawiło, że nie jestem kibicem.
Ależ oczywiście.
O tym się od dawna nie dyskutuje bo to nawet ekstremy przyznają…
Niemniej upolitycznienie [Włochy-Rzym-Roma vs Lazio…] czy zwykłe sąsiedztwo,od dekad są powodem do zamieszek czy nawet zabijania.Jak u nas w Krakowie
Na razie chyba tylko w Krakowie choć pamiętam jak legioniści pod koniec lat 70-tych,wywalili z pociągu łodzianina.Chłopak zginął na miejscu…
Temat rzeka.I u nas niestety,nie za bardzo sie nad tym panuje.
Jednak podobno jest dużo lopiej niż kidyś.
Nie śledzę tematu, ale mam wrażenie że kibolstwo jest u nas w odwrocie.
Pokojowe kibicowanie ma ogromne, pozytywne gospodarcze skutki.
No i wracamy do punktu wyjścia.Bo JEST lepiej.
Opisałem co mi się trafiło.
Kibice LECHA już podczas dawnych meczy z Man City,“podbili” Anglię tańcem który teraz nazywa się tutaj,“do the Poznań”
Oczywiście nie jest to taniec
Podrygi ale zespołowe i na swój sposób,oryginalne.Przy okazji tutejszym spaślakom,dało to do myślenia ![]()
To kibolstwo które kojarzy się z demolką…Tak.I mam nadzieję że nie jest to sezonowe.
Trzeba być jednak czujnym NIEUSTANNIE!
Kibole,dokładnie tak jak terroryści,NIE TOLERUJĄ pokoju czy spokoju.
Pokój ich marginalizuje,spycha na samo dno w ich wyobrazni.I zrobią wszystko by zaistnieć.
No chyba że dobrobyt im to z głowy wybije.
Szansa jest.
Kibolstwo umrze w momencie, kiedy większość będzie źle odbierać kibolstwo, a dobrze odbierać pozytywne kibicowanie. Jeśli na mecz przyjdzie 10000 kibiców z żonami i dziećmi, to 100 kiboli nie będzie miało przebicia.
Z drugiej strony w moim odczuciu ponad połowa kiboli przejdzie na “jasną stronę” jeśli się okaże się że akceptuje ich cała reszta społeczeństwa.
Być może jestem zbyt naiwny i optymistycznie oceniam ludzkośc ![]()
Ja miewam podobne chwile naiwności ale…To i tak nie wszystko.
Sport stał się upolityczniony.I tego nie da się cofnąć.Z jakichś przyczyn,dotyczy to głównie gier zespołowych.
Dostrzeżono w tym tłumie siłę.
Ale czy to coś nowego?
Pamiętam jak w latach 90-tych,po jakimś meczu,ulicą Grunwaldzką wracał tłum wrzeszcząc:“Lech Wa-łęsa!!!”
I to tak że w kinie Olimpia okna zamykały dziunie bo się bały!
Tłum bardzo chętnie sięga po tych"niezagospodarowanych" chłopaków..
Różnica jest dzisiaj taka że oni zaczynają myśleć.Stają sie prawicowi lub lewicowi…I to jest dla spotu bardzo złe.
Na szczęście rzadko wykracza poza piłkę
Ja pamiętam, że wielu polityków próbowało zagospodarować kibiców i kiboli do własnych celów, ale te ekipy sa “trudne” politycznie. Tak na prawdę kibice i kibole to politycznie przekrój całego społeczeństwa, a nie jednorodna grupa, łatwa do manipulacji.
Dalej tak się dzieje i będzie się działo.
Tylko idiota olałby tak silny elektorat.Tym bardziej że to elektorat niezwykle wrażliwy.
Jakąś podejrzana nuta,jakieś głupie słowo i masz ich z głowy.
Czy raczej,przeciwko sobie.