Nieznane powszechnie 8

Głównie dla kolegi @anon52897632 którego lubię.

Podtytuł:
More bohemico czyli de fenestra czyli czeski sposób politycznego pozbywania się katolików.

Nie chce mi się pisać za dużo dziś, dlatego wybrałem ten temat, niejako zainspirowany pytaniem kolegi, którego nick wymieniłem w podtytule.

Defenestracja jest, faktycznie, czeskim wynalazkiem politycznym i oznacza wyrzucanie przez okno.
Tych wyrzuceń, w sumie było cztery. Reszta w komentarzu.

Cóż za piękna salonowa nazwa na określenie tak podłej czynności!
Dodam jeszcze że defenstracji uległ również fortepian Chopina.

Pierwsza defenestracja miała miejsce pod koniec lipca, chyba 30 lipca 1419, wtedy gdy już trwała wojna husycka. W sumie te wojny też kiedyś tu opiszę, bo temat arcyciekawy. Ale pisania na 2 dni będzie.
Wracając do tematu, to wtedy przez okno z Zamku Nowomiejskiego w Pradze husyccy rajcy wyrzucili oknem siedmiu rajców katolickich. Nie przeżyli. Ci co im się wypadło, oczywiście.

Druga, bardzo mało znana odbyła się 1498 i tam wyleciał katolicki burmistrz. Nie bardzo pamiętam szczegóły, ale wiem,że też nie przeżył. Tam pożarli się wtedy kalikstyni z katolikami, zabito kilku katolików w sali i wyrzucono ich razem z jednym żywym, czyli tym burmistrzem, co nazywał się Kloubek, czy jakoś tak.

Trzecia, to rok 1618 gdzie na Hradczanach przez okno wyleciało dwóch katolickich namiestników cesarskich i ich pisarz. Tym nie stało się nic, co sfery katolickie w Europie ogłosiły za cud, nie dodając do tego, że tych trzech pofrunęło z sali jadalnej pod oknami której był stos resztek po jedzeniu zmieszany z gównem. To było w maju. I tak zaczęła się wojna trzydziestoletnia.

Po raz czwarty, to czasy już nasze, czyli 1948. Tu wypadł przez okno czechosłowacki minister spraw zagranicznych; Jan Masaryk, syn ówczesnego prezydenta, Tomasza Masaryka. Sprawa nie wyjaśniona do tej pory.

Co kraj, to polityczny obyczaj. :grinning:

I ideał sięgnął bruku.

Po wojnie UB miało na sumieniu Jana Rodowicza “Anodę” który rzekomo wyskoczył przez okno w czasie przesłuchania, ale znając metody ubeków to mógł z niego zostac wyrzucony.

Bylem na Hradczanach przy tym oknie…

Tak. Kilku mniej znanych też wyrzucili. między innymi i w Słupsku. Później tam był Aeroklub. Było dwóch wyrzuconych. Tego, co przeżył, poznałem osobiście i rozmawiałem z nim.

ale ta defenestracja to byla razem z okiennica czy bez :wink:
bo znajac owczesne okna to taki delikwent mogl juz w pierwszej fazie tegoz zabiegu nie przetrzymac, bo chyba wynalazek wietrzenia pomieszczen przy pomocy otwieranych okien to niedawny?

Kroniki nie podają takich szczegółów. Może i któryś łapał się za okiennicę, to i wyrwał? :smile:

wiekszosc okien w budynkach reprezentacyjnych (no chyba, ze byly rowniez otworami strzelniczymi, ale przez taka szczeline odkarmionego rajce troche ciezko przepchnac by bylo) robiono z szyb lub gomółek szklanych oprawnych w olow, na stale, bez otwierania. podobnie jak witraze.
mialy za zadanie tylko swiatlo przepuszczac, bo w kwestii wietrzenia to jak sam napisales - bylo to zasadniczo wszystko jedno przy owczesnej pracy sluzb oczyszczania miasta.

Myślę, że ludzie do tego smrodu przyzwyczajeni byli. Nie czuli go tak dotkliwie, jak my dziś.

wlasnie dojechalam do polowy Zycia w sredniowiecznym miescie. Kolacji mi sie odechcialo…

Ale ogólnie niezła lekturka, nie?

nie najgorsza, zaraz bede kontynuowac…

komplecik sobie zafundowalam, czyli wszystkie trzy dostepne w polskim tlumaczeniu.

Będąc niedawno w Pradze, na Hradczanach oczywiście o tamtejszej defenestracji znów usłyszałem od przewodnika. I stosowne okno podziwiałem z wielką atencją. Jednak byłem w Pradze również przed laty, wstyd przyznać jak dawnymi, i wtedy przewodnik mówił o defenestracji z jednego z budynków u wylotu mostu Karola od strony Hradczan. Zapamiętałem to, jako iż pierwszy raz z takim czynem się zetknąłem.
Jakoś żadna z opisanych defenestracji do tej mi nie pasuje. Ale może to upływ lat moich, albo i jakość ówczesnego przewodnika.:yum:

O piątej defenestracjj i ja nie wiem, być może chodziło o tę trzecią z 1618, bo ona odbyła się na Hradczanach.

Defenestracji nie stosuję bo mieszkam na 1 piętrze i trawa pod oknem. Ale deportacje zdarzyło mi się w życiu wykonać.

Hahahaha! :grinning:

A tak jakoś skojarzyło mnie się teraz, że deportacja, to jest debramacja, tak, jak defenestracja jest deoknacją. :shushing_face::stuck_out_tongue_winking_eye: