– Adorował mnie. Od własnego męża nigdy nie usłyszałam, że jestem inteligentna, piękna, że dobrze dobieram dodatki w postaci biżuterii. On mówił mi to w sposób szarmancki, choć nienachlany. Była w tym nutka subtelności – opowiada pracownica banku.
"W końcu podjęli decyzję o wspólnej kawie po pracy. Rozmowa kleiła się tak bardzo, że kontynuowali ją na spacerze.
– Morze wspólnych tematów, czułe spojrzenia. Podczas spaceru chwycił moją dłoń. Z jednej strony poczułam się nieswojo, bo przecież cały czas byłam żoną Zbyszka, a z drugiej wreszcie ktoś traktował mnie jak kobietę – tłumaczy Ania."
poczuła się piękna dzięki Dominikowi w czasie, gdy mąż zarabia na utrzymanie domu. Jedno tylko mi się nie podoba - nie powinien protestować, jak kobieta chce pracować. Ale reszta…
Co mnie zaskakuje? Duza czesc ma bardzi krotki staz znajomosci przedmalzenskiej, a potem zale, ze w fomu jakis “obcy” z innej planety się kręci? I marudzi?
kiedys bylo BRAVO …dzis problemy pozostaly niezaleznie od wieku. Jak mnie cos kusi to nie patrze w te strone, ale widac w pracy sie nie da nie patrzec…
Czesto jest to kwestia nie tylko damych kandydatów, a nacisku otoczenia. A randki nie zastapia wspólnego wyjazdu na wakacje, czy nawet jesli zaklada sie bardziej restrykcyjne zachowania? Oazę czy pielgrzymkę.
Do następnego razu. Sa tacy “nieromantyczni”. Albo po prostu zmęczenie. Utrzymać samemu rodzinę to nie tylko praca, ale tez obciążenie psychiczne. A niestety ciągle ten motyw - przesąd ma sie dobrze.