Pierwszy milion

Pamiętam jak kiedyś mówiłam Juli co byłoby najlepsze jak umrę: zawinąć w worek i wyrzucić do śmietnika. Mam w nosie co mnie zje. Ale: gdyby tak zrobiła to poszłaby do wiezienia no więc niestety pogrzeb (jakiś) musi być i trzeba będzie (ileś) zapłacić. Pamiętam, że obie byłyśmy z tego powodu bardzo zmartwione… :joy: :joy: :joy:

No to przynajmniej z tego powodu grozi nam nieśmiertelność! :rofl:

Pewnie wysylkowa.
Ale to kwestia czasu, zaczna sie konczyc zapasy, przyjdzie koniecznosc testow, problemy z pracownikami w rolnictwie - przy produkcji roślinnej sa to pracownicy sezonowi, często z innych krajow.
A dzis slysze kosiarke. Czyżby strzyzenie trawy w urbanizacji bylo niezbedne przezycia? Ja tam nie mam nic przeciwko temu, samo sie też nie posprzata, ale tak przy tym pospolitym ruszeniu na wirusa brzmi to jak labedzi śpiew.

Prawda. Pierwszy milion kradniesz a potem już tylko inwestujesz.

Mozna dostac od tatusia… Milion oczywiscie.

Nie każdy ma za ojca Billa Gatesa albo tego od Amazona.

Wystarczy nazywac sie Kulczyk.

Też