Jakie czasy taki mamut
Wołam kota. Głodny jest
To ciut by trzeba powiększyć tę mysz…
Albo kota utygrysic. Te szablozebne tez wyginęły, w tym samym czasie co mamuty.
Jak juz odtwarzac ekosystemy to kompletne.
Ciekawe jakich rozmiarow byly w tamtych czasach pchły?
ohyda
Nie lubisz myszy?
Nie, szczurów i robactwa też nie. Wędkarzem nie mogłabym być, bo nawet w rękawiczce nie wzięłaby robaka do ręki ;(
Robactwa to ja też nie lubię. Dlatego darze sympatią gekony i jaszczurki.
Pajaki troche mniej, ale doceniam ich wysilek.
A myszki sa takie milusie przeciez? Byle ich za duzo nie bylo, ale to dlatego, ze wtedy robia sie niebezpieczne.
Ich ogony budzą we mnie odrazę; nic na to nie poradzę.
No bywa. Ja mam autentyczna karaluchofobie z objawami wczesnej histerii, nawet jak robal na obrazku
nie oswajaj ze stresorem…efekt będzie odwrotny i ja to rozumiem…nawet jak się bardzo pieszczotliwie o tym mówi
Mamut to będzie mamutopodobny jak czekolada w stanie wojennym.
Tarpany przywrócono ale to właściwie jest Konik Poski.
Zaloża firme Frankenstein sp. z o.o. i będą neandertalczyka sklejać. Bo podobno gatunek ten nie tyle wyginal bezpotmnie co mogac krzyzowac się z naszymi przodkami zostawil po sobie slad genetyczny?
To co nazywamy hodowlą to nic innego jak manipulacje genami, wspolczesne technologie tylko pozwalaja ten proces przyspieszyc. Z roznymi skutkami…
Swinie z genenami ludzkimi ponoc tez wyhodowano - mialy byc dawcami narządów. Ale sprawa ucichła - cos nie wypalilo czy kwestie etyczne? Co zrobic z reszta tuszki po pobraniu narządów? Godny pogrzeb czy przerobic na karme dla psow czy kotów? I czy oby przypadkiem nie zostana z etycznego punktu widzenia ludojadami?
Mi się one kojarzą z przegryzaniem kabelków w samochodzie…
Trochę je zwalczam dlatego, ale coś tam sumienie też mnie rusza. Dlatego łapki z dobrymi orzeszkami daję, a nie np. truciznę na każdym zakręcie garażu i pod kołami samochodu…
Nie lepiej kota? Zalatwi “brudna rbotę”. A i futrzak do poglaskania będzie?
Na koty u nas polują lisy, więc kiepsko.
Kiedyś było u nas dużo węży, i wyraźnie myszek wtedy mniej było. To było najlepsze rozwiązanie.
Zeszłego roku, ani jednego węża nie widziałem, ciekawe co je wykurzyło.
No tak. Lisy sa wrogani kotow. Problem ten rozwiazali kiedys Anglicy hodujac rasy psów jak rozmaite teriery. Ponoc jamniki tez sie sprawdzają, ale to wiem, ze szorstkowlosy na szczury. Spory, to i lisa pogoni.
Węże nie lubia hałasu. A moze wymarzły?
W takim razie mrozy zimowe oraz imprezy w mega hotelu mogły je wybić, to fakt.
Co do psów, na przestrogę dla lisów, u nas może się to nie sprawdzić. U nas po lasach i wzgórzach wilki rządzą. Psy pasterskie stały się przez to nawet bardzo agresywne.
Mówię Ci u nas przyroda ci nie ustaje.
Nie będę rozwijał tematu o pająkach, muchach i dzikim ptactwie, które też między sobą niezły cyrk urządzają.
Przyroda jest twarda, tak latwo sie nie poddaje.