W piwnicy to Ciebie powinno się trzymać. Gwarancja dawno wygasła.
Ja tam nie będę aż tak skarżyć. Ale dzis nas porównał do polskich piłkarzy…
Straszliwa obelga.
Trzymam kartony po zakupionym sprzęcie, który można reklamować. Wyjątek stanowił karton po sporej lodówce.
Gdzieś tam w głębi,podobnie do tego podchodzę…Ale jest gdzieś granica bo,jakkolwiek nie cierpię pustych mieszkań to jednak dom pełen kartonów to przegięcie w drugą stronę…
Z reguły pozbywam się jak najszybciej. Niewiele kartonów potrzebowałam przy ostatniej przeprowadzce. Jeden duży na książki, resztę książek w torbach podróżnych, mam dwie bardzo pojemne. Resztę klamotów w workach plastikowych, do śmieci plastikowych, właśnie. I później te worki użyłem zgodnie z przeznaczeniem, bo też pojemne są i mocne. Nie lubię gromadzić kartonów, do niczego mi się nie przydają.
Oczywiście.Za wyjątkiem chwil które opisałem na wstępie.Ale…Już po wszystkim.Ostateczne rozwiązanie weszło dzisiaj w życie.
Mam ten luksus, że mam pomieszczenie gospodarce
Dobry karton zastępuje mi bermatę poza tym używam go dość często nawet na kartkach (szczególnie męskich).
Zawsze mozna kartony zastąpić zgrabniejszymi pojemnikami. Chinczykom coraz ciekawsze wychodza. Lepsze to niż sterta gratow.
A niezbedne przydasie nie wybrzydzają.
Też mam ten luksus, w sumie tu gdzie mieszkam takie pomieszczenie jest podstawą w każdym mieszkaniu/ domu.
Mieszkam w bloku dla “młodzieży” 70+.
I w tym budynku są tylko jedne schody obok windy, a całość zorganizowana jest tak, że mieszkańcy nie muszą z nich korzystać, za to wózkami można uskuteczniać zawody. Wszelki drzwi otwierają się automatycznie na klatkach.
W samym mieszkaniu mam jedno, bardzo wygodne pomieszczenie gospodarcze i mam też “piwnicę”, która mieści się na klatce obok mojego mieszkania. Oba te pomieszczenia są dość pojemne. Wygoda, komfort, jakiego bym się nie spodziewał.
Rower ostatnio kupiłem i pudełko czeka ,trudno byłoby odsyłać bez (dla nich i dla mnie)
Idą na rozpałkę
To kiedyś było oczywiste ale w 2012 zlikwidowałem piece…
Tiaa, jeszcze trzeba miec piec.
Mam i nie zamierzam się go pozbyć. I uwaga u mnie w wiosce nie czuć smrodu od pieców ale jak wjeżdżam do miasta obok w którym są tylko ekologiczne piece aż mnie wykręca od smrodu.
w miescie tam gdzie sa piece to na ogol mieszkaja ludzie, ktorych “nie stac” na porzadny opal, albo deputat weglowy zamieiaja na pozyteczniejszy sposob rozgrzewki. a pala byle czym.
No więc w mieście obok już podobno wszyscy mają eko piece. Na ekogroszek. Który 15 lat temu był nazywany śmieciami węglowymi.