Temat z pogranicza kategorii “Sport” oraz “Styl i Uroda”
W półroczu zimowym często jeżdżę na łyżwach, przynajmniej raz w tygodniu. Skądinąd, skandalem jest to, że w dwumilionowym mieście jest czynne tylko jedno kryte lodowisko, plus kilkanaście małych ślizgawek na powietrzu.
Ale ja nie o tym. Przyglądam sie ludziom jacy przychodzą pojeździć na łyżwach i jestem zaskoczony modą jaka tam panuje. Dla mnie oczywiste jest, że do uprawiania takiego sportu, nawet w wersji rekreacyjnej konieczny jest odpowiedni strój, raczej obcisły, przylegający, niekrępujący ruchów – raz dla wygody, dwa dla bezpieczeństwa. A mimo to, za każdym razem widzę panienki w modnych obecnie luźnych spodniach z ekstraszerokimi nogawkami do samej ziemi, a właściwie lodu. Niektóre z tych “kreacji” wyglądają jak dwie spódnice maxi zszyte razem w biodrach Jak można w tym jeździć? Do tego często długi, luźny szal, coś jak na załączonym zdjęciu:
Inny przykład – tym razem u pana – płaszcz za kolana, oczywiście rozpięty i powiewający połami podczas jazdy a pod spodem koszula jak pod marynarkę
Dziwi mnie to, bo na lodowisko nie idzie się przecież ot, tak przypadkiem, przechodząc obok, tylko w sposób zaplanowany, celowy. Czy szpan ważniejszy od wygody i rozsądku?
Podejrzewam, ze oni z braku wychowania czesciowo a czesciowo nie wiem z czego przekazuja swoj brak instynktu samozachowawczego kolejnemu pokoleniu. Przeciez tymi ubraniami to mozna niezle zahaczyc i potknac sie o swoje nogawki i bez lyzew…i jeszcze kogos podciac, kto na nas najedzie.
Przecież to nie jest żaden sport!!! No litości…Najwyżej rodzaj gimnastyki,choćby nie wiem co na siebie założyli…
Strój tego pana wyraznie odwołuje sie do lat 20/30 i należy to traktować jako coś w rodzaju"parady wielkanocnej".Nie wydaje mi się by tej młodzieży na zdjęciu zależało na szybkości,piruetach czy potrójnym Salchowie…Chcą ładnie wyglądać i zapewne wpuścić zdjęcia na insta czy fejsa…
Ostatni raz byłem nieco"obok" ślizgawki w Central Parku,rok temu…Celowo pisałem że nic to się nie różni od"Love story".Nie ma tłoku a i stroje są możliwie “wszelakie”.
W Poznaniu,przeciwnie.Są niby trzy lodowiska,w tym to reprezentacyjne na Starym Rynku ale wszystkie są małe..Zaglądam tam z córką od 2016 roku ale…Bez entuzjazmu..
Zresztą przeciętna “pyra” szybko się nudzi i w tych miejscach jakoś nie ma dawnego klimatu…