To jedna z piosenek wszechczasów.Nagła,inna wrazliwość w czasie rocka,rock and rolla czy jazzu
To ta piosenka była dla mnie jak pytanie…
Jaka ma być muzyka?
Gdzie jest jej piekno?
A potem jeszcze ta fraza,“killing me softly”.Opowiadasz mi całe życie w tych nutach…
Swoją drogą…Ile można opowiedzieć,przekazać w ciągu 3 minut.
Niektórym sie to udaje.
Napisałeś Roberta i od razu wiedziałem, że Flack. Jeszcze bardzo młody byłem, jakaś połowa lat 60, to w soboty wieczorem w PR program I leciał jazzowy blok. Tam poznałem nazwiska i twórczość Luisa, Roberty i kilku innych, ale te dwa nazwiska zapamiętałem dozgonnie.
Akurat tego rodzaju muzyke kojarze Celeste Evora
A była u mnie Cesaria,w pewnej kolejności na dzisiejszy wieczór…Cabo Verde bije z okładki…
To już teraz nieistotne…
Mam trzy płyty Roberty,plus jedną nagraną z Donny Hathawayem…
W sumie…Jestem zaskoczony
Człowiek o tym nie myśli no bo jak…
Ale czasem śmierć potrafi uderzyć.Szczególnie gdy przychodzi nagle,nawet w godnym pozazdroszczenia,wieku…
Znakomita pieśniarka…Jej głos,jej dykcja…A i w końcu,moc,przewracająca mikrofony
Usmiech nie kosztuje?
Piekna piosenka, pelna emocji
Covery to nie wynalazek naszych czasów…Ledwie kilka miesięcy,po ukazaniu sie albumu duetu,Simon And Garfunkel,Roberta sięgnęla po utwór tytułowy i zamieściła swoją wersję,na trzecim albumie,zatytułowanym"Quiet Fire",1971
Nie jestem jakimś szczególnym entuzjastą tej "extended"interpretacji, ale cała płyta ma ujmujący, wyjątkowo szczególny,podniosły nastrój…Plyty Roberty,stoją u mnie na półce,w pobliżu S.Wondera,grupy War,tuż ponad zestawem 7 albumów Arethy Franklin.Wspominam o tym bo nie tylko fantastycznie się tego słucha ale i spogląda z biciem serca!Zawsze gdy chce sie ogarnąc jak wiele wspaniałych plyt powstało wtedy i w tym właśnie,stylu!
Teraz zwróciłem uwagę…
To nie mogła byc połowa lat 60-tych.Roberta pierwszy album,zrealizowała w 1969 roku i przez kolejne 2-3 lata,pozostawała kimś mało znanym by nie rzec,anonimowym…
Oczywiście,mógł jakiś zwariowany dj,tropić wielkie talenty ale do tego potrzeba jakichkolwiek NAGRAŃ a do tego czasu i miejsca na antenie radiowej…I dlatego stacje pirackie,a przynajmniej kilka z nich,przeżywały swój karnawał…
Przepraszam, wziąłem ją za inną wokalistkę. Tylko teraz nie pamiętam jej nazwiska. I zachodzę w głowę o kogo mi chodziło. Pewne sobie później przypomnę. Lubiłem bardzo i lubię nadal muzykę, ale nigdy nie systematyzowałem wiedzy na ten temat. Czasem nazwiska wykonawców robią mi figle w pamięci.
No własnie przed chwilą przeczytałem, smutne. A piosenka ponadczasowa.
Dwa lata wcześniej,Roberta nagrała świetną płytę,wspólnie z Donny Hathawayem.I z niej,powyższe,“I Who Have Nothing”…
Nie skojarzyłem ale jak otworzyłem linka już wiem.