Jako że lato dobiega końca, to wieczory powoli zamieniają się na te z kubkiem herbaty, a nie z zimnymi napojami. Od paru lat zagłębiam się w świat herbaty nieco bardziej niż zalewanie Liptonów wrzątkiem, zamawiam sobie herbaty liściaste różnych gatunków i dbam o poprawne parzenie (ilość, czas, temperatura). W pracy ludzie się dziwią, że parzę herbatę z minutnikiem w dłoni, ale różnicę robi to gigantyczną.
Udało mi się znaleźć ulubiony gatunek: żółta. Nie posiada kofeiny (więc można pić spokojnie wieczorami), ma bardzo intensywny smak, w moim odczuciu ziemisty/orzechowy.
A wy macie swoje ulubione?