Sami o to nie zadbacie

https://www.youtube.com/watch?v=K8R7zjJMIfU

A trzeba wracac do tego co najlepsze!
Magazyn muzyczny"Jazz" nazwal w polowie lat 70-tych tę kompozycje,“sensacyjnym wielkomiejskim bluesem”…
I ruszyla lawina bo trzecia plyta Led Zeppelin byla inna.Bardziej folkowa,w zasadzie nie odkrywala niczego nowego,czego nie bylo na dwójce czy debiucie…Owszem,otwierający Immigrant Song,powalał i inspirowal kolejne pokolenia,nie wykluczajac tych od techno…
Ale to ten blues zatrzymal wszystkich w pół kroku.
Kiedy istniala Trojka,tradycja byly doroczne wybory utworu wszechczasow…I numer LZ byl zawsze blisko topu.Jak Schody…czy Kaszmir…
Gram sobie te kompozycje zawsze wtedy by bylo normalniej.By nie zagluszal mnie jakis d.bilny zenek czy inne preparowane goovno lub…nie bede sie wyrażal,jak mawial Stanislaw Anioł :wink:
Na forum klasykow rocka,jeszcze pare innych kompozycji,powraca.Czasem zaskakujacych jak np. Lizard,King Crimson
Oto broń przed powszechnym spaskudzeniem.
Bądz tak dobry i zrób głośniej!!!

Znaaam!!!. Znaaam!!!

Pierwszy raz usłyszaełem to na turnieju w Budapeszcie, gdzie osiągnąłem apogeum formy i zostałem włączony do tzw nadziei olimpijskich. Jedną z magród był magnetofon kasetowy, wówczas rewelacja tecnologiczna i kaseta z Zeppellinami. Ten utwór ją otwierał

Fajne okolicznosci!
I zaskakujące.
Ja z tym ŻYJĘ…To dla mnie jakis centralny punkt,jakis szczyt rockowej ekspresji i jednocześnie kompozycji.
Nigdy nic tego nie zachwialo to i dzisiaj sie nie zmieni.
Robert Plant ktory nie jest moim ulubionym wokalistą,tutaj byl bezkonkurencyjny.Oto byl krzyk!!!

Mam też inne wspomnienie z tym utworem, ale to tylko przy piwie. Nie na forum, bo opinię stracę… :stuck_out_tongue_winking_eye: :innocent:

No to juz sie nie dowiem… :wink:

Dowiesz się, dowiesz…, niech tylko zaraza odpuści, a mnie zdrowie dopisze…

Szczescie nam dotąd nie sprzyjało…

Tak, ale takie niesprzyjanie nie trwa wiecznie. Nie bądź taki “niedowiarek”.
Ja wiem, że napijemy się jeszcze piwa i sobie face en face pogadamy.

Dekiel do góry, zatem i klata do przodu. Nie takie plany realizowałem. :blush:

face EN face…Jakie te jezyki sa podobne :innocent:
No ok. Moze masz racje…

Chcieć, to móc.

Drugi raz słucham tego, co tu zaserwowałeś, i tonę we wspomnieniach.

Musialo sie"zaznaczyć" :joy:
Wczoraj chyba,pisalem o opisywaniu muzyki…
To trudne,czasem wykluczone…
A czasem nawet nie ma znaczenia jesli sie cos w trakcie,przezyło.
Mam niejako w pakiecie,pare takich chwil,lub dlugich minut.Ale bez wzgledu na dziewczyny,chyba do dzisiaj najwazniejsze sa dwa 20-minutowe odcinki tego zyciowego serialu:
Pink Floyd-Atom Heart Mother-
Procol Harum-In Held T’was In I"

A niech Ci będzie!
Zrobię GŁOŚNIEJ!
/trzeba dbać o swoje bębenki… :innocent:/

To tylko 8 minut.Nawet przy niechceniu lub wspolczesnej głuchocie,nic Ci nie grozi :slightly_smiling_face: