Skończone!

Udało mi sie wpisać w niekończący sie szereg Anglików którzy wykorzystują czas zarazy do wykonania rzeczy na ktore normalnie nie ma czasu.
W okolicy juz chyba wszystkie płoty pomalowane…Trwaja w najlepsze jakies roboty ogródkowe a ja na nowych włościach,pomalowałem krzesła i stolik ogrodowy. :smiley:
Dzień…Piekny i słoneczny.33 stopnie i alert na lotniskach!
Ale o tej porze juz tylko 27 :smiley:
A propos wczorajszego tematu…Poczułem ze mam kregosłup!
A teraz…Prysznic,muzyka i troche piwa wreszcie! :sweat_smile:

5lajków

Muzykę i piwo mam codziennie.:wink:

2lajki

Muzyke tak…Ale dopiero dzisiaj mam wolne!

2lajki

co do odkrycia, ze trzeba dac po hamulcach i uwierzyc ze spieszyc sie nie ma do czego? to drugie? turystyka moze sie od dna stonki turystycznej odbije?

1lajk

Sorry,zmeczyłem sie :slightly_smiling_face:
Musisz to przetłumaczyć. :upside_down_face:

robisz postepy
ciesze sie, ze masz o co zawlczyc ścieląc angielskie gniazdko
a i swoja cegielke doloze z sprawie ze masowa turystyka bedaca na poziomie zdjecia bylem, zaliczylem i żeby janusza zęby rozbolały z zazdrości na jakis czas odejdzie?

2lajki

Ba!
Od niemal samego początku unikam Januszy i czuje sie lepiej w towarzystwie Anglikow.
Trudniej sie z nimi zaprzyjaznić ale…koleżenstwo jest juz np. znacznie bardziej wartościowe.Jesli ktos twierdzi inaczej to znaczy ze:
albo nie zna jezyka i unika kontaktów
albo nie powinien wyjeżdżać z kraju na dluzej niz to niezbędne
albo jest w typowo polski sposób uprzedzony i bezmyślnie powtarza obiegowe gadki-szmatki
albo pije za duzo i patriotyzm pozostaje na poziomie kibola-głupka…
preferuje nadwiślańskie standardy buraka-osiłka dla ktorego żywiołem jest osiedlowa panorama a co dalej lub gdzie wzrok nie sięga,to wraże,wrogie i do zabicia…
Brzmi jak żart?
Być moze.13 lat temu sam bym tego nie wymyslił.

jesteś jak najbardziej normalny
staz emigracyjny? ludzie getta tworza na wlasne zyczenie jestem z gatunku swojakow - okoliczne prawo obowiazuje a troche dalej lokalne i oczy glodnego kota Garfielda

Mam podobne spostrzeżenia co do Polaków w UK. Angol to z zalozenia glupek, Polska najlepsza. Tylko polskie sklepy, praca z Polakami, polskie kluby i “poznam polska dziewczyne”. Wielcy patrioci z orzelkami na koszulkach, ktorzy zachowują się jakby byli jakimis meczennikami na wygnaniu, a przecież opuścili tę swoją piękną ojczyznę DLA FORSY!
Pracowałam z Polakami, bo byli wszędzie, ale mieszkalam głównie z Anglikami oraz ludzmi z najrozniejszych stron swiata. Przyjaźnie na cale zycie. No i mojego Australijczyka tez poznalam w domu… :blush:

3lajki

To podobne to Torontańskiego High Park. Są tu ludzie, którzy mieszkają w Kanadzie 50 lat i nie mówią po angielsku. W banu, w pracy, w domu, w sklepie mówią po polsku, a telewizję odbierają na zasadzie obrazu. I trybią o co w filmie chodzi (gorzej z wiadomościami). Nie wiem, jak to działa…

2lajki

No niestety o mieszkaniu obok takich gigantow nawet zdarzyło mi sie tutaj pisać bodaj trzykrotnie.
Kiedys w trakcie rozmowy,powiedzialem wprost ze dobre samopoczucie mam dzieki konsekwentnemu unikaniu ludzi ktorym sie wszystko nie podoba…No i booom!Śmiertelna obraza…Ale,żeby nie było,po tej rozmowie takze i inny sąsiad,Słowak,przestał sie do mnie odzywać.A to juz przyjąłem z prawdziwą ulgą :slightly_smiling_face:

Ja sobie w trakcie tej kwarantanny piękny duży ogród warzywny urządziłam i mam już bardzo dużo swojego darmowego jedzonka bez oprysków (poza jakąś wodą z czosnkiem na odstraszenie ślimaczków)

3lajki

na to jest odpowiedz- im jest wszystko jedno
jest taka miniaturka literacka, chyba Marqueza? dotyczaca wenezuelskiego chlopa, ktory nic nie robil poza popijaniem bimbru i siedzeniem na lezaku- do czasu az odkryto na jego dzialce mozliwosc wydobycia ropy - zostal udzialowcem i w jego zyciu niewiele sie zmienilo - tyle, ze na tym lezaku siedzial na tarasie wiezowca i narzekal ze amerykanski bimber zwany Jack Daniels gorszy od poprzedniego

2lajki

Daleko masz do ulicy?

Od ogródka? Daleko, jest w samym kącie najdalszym od ulicy, spaliny chyba nie dolecą :slight_smile: