Nie tym razem nie bedzie o segregacji, bo tu w Polsce kwestia osiaga Himalaje absurdu.
Chodzi mi o ich ilość.
Wraz z rozwojem systemu dostaw do domu czy po prostu moze to i z czasem w rzeczy zbedne, nikomu nieprzydatne obrastamy? Ale mam wrazenie, ze pomino restrykcji nakladanych na producentów jest ich coraz wiecej?
Będąc wielokrotnie w Polsce nie zauważyłem żadnego absurdu jeśli chodzi o segregację śmieci. System podobny do holenderskiego, choć w Holandii jest nieco sprawniej z odbiorem.
A co do tematu; Lem już w latach 50 napisał, poznasz cywilizację po jej śmieciach.
Bylo tez opowiadanie o miliarderza, ktory majatek zrobil na skupie smieci, niestety jego biznes zginal pod ciezarem odpadów z jego dzialalnosci . Autora nie pamietam, ale byl to ktorys z "mistrzow amerykanskiego zlotego wieku sf czyli powstalo gdzies do konca lat 60)
A z tym absurdem? W śmietniku w Łodzi tam gdzie pomieszkuje wisi regulamin co do czego. Plastik jak po zywnosci to juz nie plastik a odpady zmieszane.
A bywa, że wszystko z kontenerow idzie do jednego pojazdu.
Teraz dolozyli te brazowe pojemniki na odpady organiczne. Smrod ponoc jak za dawnych czasow komuny, kiedy sobie wszystko razem radosnie gniło w jednym kontenerze.
Właśnie, w Polsce w niektórych rejonach jest ten ból z odpadami organicznymi. Chodzi głownie o szczelność kontenerów, te klapy po czasie lubią się nie domykać. U mnie jest inaczej, bo wielki kontener jest niejako w ziemi na na powierzchni taki komin z bębnem bardzo szczelny i otwiera się na kartę magnetyczną tak jak i na odpady elektryczne. Karty mają tylko lokatorzy. Co jakiś czas przyjeżdża ciężarówa specjalna i wymienia te kontenery. Tak samo jest na papier, szkło i szmaty, ale już bez karty.
Kartony wystawia się przed dom raz na miesiąc, a plastiki w firmowych workach raz na 3 tygodnie. I to jest zabierane. Ponadto na gabaryty można zamówić odbiór. Wszystkie te usługi są wliczone w czynsz. Administracja także daje specjalne plastikowe bardzo szczelne pojemniki na śmieci mieszane czyli organiczne i woreczki do wyłożenia środka. W domu bezpiecznie i bez smrodliwie to funkcjonuje.
U mnie woreczkow nie daja, ale brazowy pojemnik jest oprozniany codziennie, a za smieciara jedzie myjka dezynfekujaca w/w.
Zreszta wszystkie, bez wzgledu na rodzaj odpadow sa czesciej lub rzadziej, ale myte. Jak cos sie nie domyka czy uszkodzone to jest na pojemniku telefon bezplatny do firmy smieciowej i naprawiają. Jesli chodzi o woreczki to podobno przy corocznym zgloszeniu szczepienia psa w urzedzie miasta daja identyfikator do obrozy (chipowanie mile widziane, ale nie calkowicie obowiazkowe) i paczkę workow na odchody. Ile i jakich? Nie mam psa.
Ale ulice, trawniki i wydmy czyste.
Dokładnie, kolego. Polacy są mistrzami segregacji śmieci. Segregują je na dwie grupy: te do pieca i te do lasu.
A w Holandii lasów nie ma, a niech ktoś do swego kominka wrzuci coś innego oprócz drewna, ma zaraz policję w domu. Policyjny kraj ta Holandia.
Za dużo kupujemy bo nie da się naprawić. Albo się nie opłaca
Mi bardziej chodzilo o kilogramy opakowan jak zamawiasz z dostawą. Karton, ksztaltki (ostatnio na szczescie coraz rzadziej styropian), woreczek jeden, drugi, instrukcja jak dziela Lenina w siedmiu jezykach i do tego jezeli taka jak w tych co znam to chyba pisana przez pijanego Chinczyka a tlumaczona przez Inuita, ktory najadl sie nieswiezego mięsa z foki?) I do tego jeszcze gwarancja czyli plachta A5 z koniecznoscia zarestrowania sie przez neta?
Razem po wydobyciu towaru trzy kupki odpadow do wyniesienia. Kazda gabarytowo wiecej niz obiekt pożądania.
Jak oni to upychają?
Opakowania to 90% objętości wszystkich śmieci.
Śmieciarzami nie są ci, którzy po nas sprzątają, ale my, czyli ci zaśmiecający.