Tangerine Dream płyta "Phaedra"

Co możesz o niej powiedzieć?

Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że podobała mi się.

1 polubienie

Cóż…Niemal od zawsze,był to mój no.2 a utwór"Tajemnicze zjawisko na brzegu koszmaru" jak to kiedyś na Trójce tłumaczono [ choć semblance to raczej wrażenie,czasem złuda…] to dziesięciominutowe arcydzieło gatunku!
Po albumach w stylu"Zeit", ta płyta wręcz odrobine uspokaja,obfituje we fragmenty typowo ilustracyjne i ma kilka tak typowych dla przyszłych nagrań zespołu “sennych melodii”.
Dojrzały album!
A jednak nagrany nieco potem Rubycon to nieco inna sfera.Piszę “a jednak” bo gdy płyta nieco prostsza w odbiorze,okazuje się najlepiej sprzedawalnym projektem zespołu, to z reguły kolejna propozycja jest jeszcze bardziej uproszczona.Nie z TG takie numery! :slightly_smiling_face:
Wtedy każdy album był inny choć momentami przeplatały się podobne brzmienia.
Lubię do tego stopnia że NIGDY nie słucham jednym uchem.Zawsze gdy mam czas i w absolutnej ciszy!

1 polubienie

Dzięki za odpowiedź, liczyłem na Ciebie :slight_smile:
Zawsze potrafisz napisać coś więcej o płycie i to się liczy, naświetlasz szerszy kontekst.

1 polubienie

To bardzo wdzięczny temat.Jeden z ciekawszych gdy brać pod lupę rocka lat 70-tych.Dominacja wykonawców niemieckich, przynajmniej jeśli chodzi o kanon…Tak do 1978 roku, muzyka jakby “niedopowiedziana”,pozostawiająca spore pole do popisu dla wyobraźni odbiorcy.Zreszta nieco później Tangerine Dream nagrywali także płyty udane jak choćby Hyperborea czy Exit…Niektórzy kiedyś wymieniali także White Eagle…

1 polubienie

Zauważyłem, że w “Zeit” i w “Phaedra” jest właśnie sporo fragmentów ilustracyjnych, jak powiedziałeś.

1 polubienie

Tych walorów nie brakuje właściwie na żadnej płycie…Przynajmniej z tych które znam czyli tak do 1985-7 roku.Potem skład się zmieniał,od dawna już nie było w składzie Petera Baumanna a lider,E.Froese nagrywał coraz częściej ale niestety coraz mniej odkrywczo.
Jakoś nigdy nie byłym w stanie oswoić się z nowoczesnym brzmieniem TD.

1 polubienie