24 lutego…1975.Ukazuje sie Physical Graffiti,Led Zeppelin…
Tak sobie przeleciałem owo kalendarium.Zupełnie bez emocji bo wszystko wszak,powtarza sie każdego roku…
Ale album Led Zeppelin,zasługuje choćby na to jednorazowe prawdopodobnie,podkreślenie.
Tu już nie było odkryć.
Każdy wiedział że LZ to:klasyka,legenda,jakość,moc…
A jednak ta kolejna porcja hard rockowego bluesa,z domieszkami orientalnymi,stała sie szybko kolejna cegiełką w klasycznym murze-opoce,lat 70-tych!
Status gwiazdy nie sprzyjał na wzór początkowych 3 lat kariery ale podwójny album wypadł jednak bombowo!
Zepps,kiedy sie rozpędzą…Nie ma nic bardziej rokowego.Nie było i nie będzie
I na koniec…
Boogie with Stu czyli hołd dla Iana Stewarta,okazjonalnego klawiszowca Stonesów który “błąkał” sie po tym świecie rockowym i swego miejsca nigdy nie znalazł…A wielki był jak malo kto…Wystrczy prześledzić tzw. credits na każdej płycie.Czy to Stonesów czy LZ
2 polubienia
Oprócz tego, że w latach 70 zaciekle słuchałem Zeppelinów, nic więcej dodać nie mogę.
Boogie-woogie to osobny temat. Taniec naszych rodziców. A ten clip Zeppelinów przezajebisty!
1 polubienie
Klip jak klip kto wtedyy znal takie slowo? ja wtedy bylam bardziej Yes i cukierkowe Mody blues? karnet do filharmoniiì?
W najbliższych larach będziemy obchodzić coraz więcej okrągłych rocznic wydania kultowych płyt. Nie do wiary ale do dzis się tego slucha.
A teraz pomyślcie sobie jeden z drugim, czy w latach 70. słuchalibyście namiętnie płyt wydanych w latach 20. 
2 polubienia
No niee…To dwa odrębne światy.Głównie jednak,techniczne.
Mam bowiem kilka albumów Jelly Roll Mortona,Armstronga czy Creole Jazz Band,Kinga Olivera.Nie wracam do tego zbyt często ale to kawał cudownej,niesłychanie entuzjastycznej muzyki.
Podobnie z bluesem z lat 20/30,jeśli się w to zagłebić…
Bez tego wszystkiego raczej LZ by nie było…
2 polubienia
W kinach właśnie wyświetlali świetny dokument o początkach LZ pod koniec lat 60.
1 polubienie
W Polsce?
Jak dotąd przeczytałem tylko 2 książki z których jedna,daje znakomite pojęcie o tym kim był diabeł wcielony,Peter Grant…Producenci to bardzo często szare eminencje ale ten był być może,najgorszy…Temat rzeka.
Z tym że rozumiał muzykę LZ i miał absolutnie bezpośredni wpływ na rozwój grupy oraz powodzenie w notowaniach…
Tak, ale wyświetlali krótko, chyba dwa tygodnie. Ale sala prawie pełna!
I w takiej sytuacji,cięcie???
Bo jeśli pełna to za przerwanie emisji,powinny polecieć głowy!!!
I pomyśleć że w Londynie musicale lecą przez ponad 20 lat!
Z drugiej strony…Na filmie fabularyzowanym o Amy Winehouse,byłem jednym z 30 może,widzów…Jest coś chorego w naszych,obecnych czasach 
Z tego co wiem, licencja była kupiona na taki krótki okres. Nie wiem dlaczego.
1 polubienie
Bo odpowiedzialny za to,nie miał zapewne pojęcia,o czym mowa…
Tlumaczył mi kiedyś,podczas"majowego święta",Tomasz Raczek,do jakich piramidalnych,niewyobrażalnych historii dochodzi przy zakupach filmów.W pakietach i osobno…
To było ponad 20 lat temu a od tego czasu jest tylko gorzej.Np w antykwariatach gdzie nawet z pomocą komputera,nie można sie dogadać…
Obok przy osobnym stoisku,autografy podpisywała urocza,Ewelina Flinta…Czyli chyba jednak ćwierć wieku temu…
1 polubienie