Wszystko Maanamu Republiki Lady Punk Lombardu…
A taki jeden wybrany? Moze nie ten ulibiony ale taki co zakochałam się w nim od pierwszego usłyszenia. Akurat budzik mnie obudził do szkoły więc właczyłam radio a tam - zaraz mnie poderwało z łozka, obyło się tym razem bez długiego “wypierzania”
Holandia była wówczas,jeszcze przez jakisś czas,potęga w pop music.
Ja identycznie z radia,dokładnie w ten sam sposób “wpadłem” na Kocham Cię ,kochanie moje…Ale to mnie trzymało!!! 
White Lion… 
Ten glamowy metal czy,jak kto woli,heavy aluminium,miał swoje 5 minut w historii…Może nawet więcej…
Mr.Big,Great White,Quiet Riot czy nawet Europe…
W sumie,z sentymentem się do tego odnoszę…Choć jak pamiętam w tamtych latach,gdybym miał wybór,poszedłbym na koncert Tiny Turner.A gdyby jeszcze się pojawił Bowie czy Clapton [co zwykli czynić
] to już w ogóle byłby odlot!
White Lion When the children cry, Cry for freedom.. ta płyta mnie urzekła