Uważacie, że 100 lat ludzkiego życia,

to wystarczy do nasycenia się życiem? A co macie zamiar robić po zakończeniu tego cielesnego życia? Ja już nie mam zamiaru wcielać się w nieharmonijną istotę ludzką..

Jakość życia się liczy a nie ilość pustych lat

Chyba każdy człowiek nagle żałuje, że przeminął lub za chwilę przeminie jakiś etap jego życia (młodość, połowa życia albo prawie całe życie). Zastanawia mnie, jakie życie lub jakie osiągnięcia życiowe trzeba mieć, żeby żałować mniej?

Hmmm…Chyba jednak odwrotnie.
Żeby żałować mniej, trzeba osiągnąć malutko lub nic…

Wiadomo, kto by chciał się rozstawać z fortuną, której się dorobił. A co z osiągnięciami typu życie towarzyskie, przyjaźnie, związek, rodzina itp.?

To samo.Chyba trudniej pogodzić się z przemijaniem gdy masz rodzine, udane życie towarzyskie i przyjaciół…

Ja pytam o tok myślenia typu: “życie mi przeminęło, ale przynajmniej go nie zmarnowałem” – czy da się tak mieć?

Myślę że problemem jest karoseria… czyli ludzkie ciało. To jest problem. Gdybys w wieku 100 lat mial cialo 30 latka to jeszcze wiele byś przeżył. A tak… trochę się to mija z celem.

???
No takiego pytania to nie rozumiem…Oczywiście że tak!!! Bez względu na to czy jesteś geniuszem czy “tylko” porządnym człowiekiem.

100-latkowie,przynajmniej ci którzy trafiają do mediów a najpewniej ci którzy nie są samotni,są na ogół szczęśliwi i podają swe recepty na długowiczność…

Jeszcze zastanawia mnie, czy można żałować, że wiek średni przeminął, analogicznie jak żal po młodości?

Może nieco mniej sentymentalnie ale z pewnością można.

No, nie tylko karoseria, również oprogramowanie. Mózg starzeje się u jednych szybciej u innych wolniej. Znani są stulatkowie, którzy nie maja cienia demencji.