Walentynki? Czego to ludzie nie wymysla?

Właściwie to na takiego karalucha bym wpłaciła, niech tam zwierzaczki się najedzą, ale mam karaluchofobię i sam pomysł “adopcji” robala powoduje u mnie atak na podświadomej paniki :smile::smile::smile:

Wolałabym zapłacić temu, kto to robactwo by wyżarł do cna :slight_smile:

W lodzkim ZOO surykatki maja od 13 lat wspaniale warunki dzieki kobiecie, ktora caly i to niemaly majatek zapisala wlasnie na budowe pawilonu dla nich.
Jeszcze tam cos na urzymanie zostalo. Ale one właśnie to tak bardziej “w naturze” biorą

One jedzą karaluchy? Brawo dla nich.

Sa wszystkozerne ze wskazaniem na drapieżność (węże, skorpiony i inne paskudztwo)

Siebie nawzajem też wpieprzają

To prawda, dotyczy to najczesciej wojen o terytoria z innymi klanami(rodzinami).
Ale jakbys mieszkal na pustyni Kalahari czy w Namibii to tez bys nie byl malo wybredny?
Podobno latwo mozna je oswoic i gdzie koty nie dadza rady surykatke posłać :wink: