Włodzimierz Nahorny płyta "15 Heart"

Przesłuchałem, podobała mi się

Może ktoś powie mi o niej trochę więcej, bo poza przesłuchaniem jej nic nie wiem, a ciekawy jestem

Najpierw uporządkujmy.
Jest to album tria Włodzimierza Nahornego pt.“Heart” który ukazał się jako vol.15 w serii Polish Jazz…

Najpierw,“w odruchu obronnym”,pomyślałem że przecież już wymienialiśmy pewne opinie…A potem ciekawość wzięła górę i posłuchałem po raz pierwszy, po 4-letniej bodaj przerwie…
Muzyka zawarta na płycie potwierdza tezę na którą co jakiś czas się powołuję…Nic w jazzie nie jest historią zamkniętą a już w przypadku płyty z dominującymi elementami free jazzu,jest to chyba w ogóle wykluczone.
Płyta nasza nie stanowi jednak"chaosu".Jest wbrew pozorom,wbrew pierwszemu wrażeniu, kombinacją “gonitwy dzwięków”,zmiennych nastrojów w kolejnych tematach..Zawiera mnóstwo pola do popisu dla wszystkich trzech wykonawców ale przede wszystkim mieni się blaskiem tego co może wydawać się ukryte…
Przede wszystkim spinająca album klamra fortepianowa ze strony lidera który powszechnie bardziej jest właśnie znany jako pianista…Ileż uroku w lirycznej balladzie"Na wysokiej cyrli"!
Ile tu nut znanych z “nie jazzowych"kompozycji lidera…[Jej portret”]…
Utwór drugi sprawia że można sie poczuć jakby wyjechało sie z cichego parkingu na podmiejską autostradę…
Jednak już"Serce Muniaka",ukłon kompozytora w stronę Janusza Muniaka,z którym Nahorny spotykał się już wcześniej,to próba odmalowania stylu muzycznego Muniaka,jego saksofonowego brzmienia…Próba moim zdaniem udana wręcz rewelacyjnie!
A potem “Przecieki”.To już jazda bez trzymanki ale “zawodnicy z toru nie wpadli”.Utwór nagrany jakby z rozpędu który chwilami przywołuje na myśl improwizowane fragmenty innego tria,Mieczysława Kosza.Oczywiście Kosz był całkowicie innym pianistą, niemniej w trio owa gonitwa myśli rozkłada sie na trzech :slightly_smiling_face:
A tutaj trzeba podkreślić że tak Jacek Ostaszewski jak i perkusista Sergiusz Perkowski nie wypadają wcale gorzej od Bronisława Suchanka i Janusza Stefańskiego…
Owo kontrolowane w moim odczuciu"free",ma w sobie coś jeszcze ukrytego.Coś co do przedostatniego"Listu pedanta" na płycie,próbuje ujrzeć więcej światła…A jest to folklor podany za każdym razem tak subtelnie,ledwie kilkoma-kilkunastoma dzwiękami że wcale nie jest łatwo to wychwycić…
Przypomniało mi się pewne “odkrycie” którego dokonałem słuchając kiedyś" jednaj z płyt Ornette Colemana,jeszcze z lat 50-tych…Kurcze!!! Przecież 10 lat pózniej tak Namysłowski pogrywał na Winobraniu czy Kujawiak Goes Funky…Skąd u Colemana [wyrazniejsze niż tutaj!!!] chwile wzięte jakby z naszych gór?!
No i czy Namysłowski to słyszał nim nagrał wspomniane dwa albumy…
Niemniej to poboczne impresje z mej strony… :innocent:
Płyta Nahornego choć bardzo osobista,nie była w jakiś niesamowity sposób oryginalna.I chyba nie o to liderowi chodziło.Chyba bardziej chodziło o"zatrzymanie w kadrze" tego co w muzyce takie ulotne i co może już nie wrócić..
I to moim zdaniem,udało się bez zastrzeżeń!

1 polubienie

Wielki dzięki za tak długą wypowiedź. Sporo się dowiedziałem, bo nic na temat tej płyty do tej pory nie wiedziałem. Przytłoczyłeś mnie ilością tekstu :slight_smile: ale bardzo dobrze - nie zaszkodzi się dokształcać. Jeszcze raz dziękuję za Twój wysiłek (nie poszedł na marne). Sprawiłeś mi dużą radość tym wpisem.

1 polubienie

Cała przyjemność po mojej stronie,skoro tak :blush:
To płyta,poza stosunkowo wąskim kręgiem “wyznawców” serii Polish Jazz,zupełnie zapomniana.Tym bardziej warto poświęcić jej choć troche uwagi.
Jak niesamowite musi się wydawać zestawienie Nahornego jazzmana z Nahornym od piosenek! A był przecież i Nahorny który nagrywał sporo z Breakoutami!
Prawdziwie otwarty umysł.

Póki trwa przerwa…
Zaraz po Nahornym,posluchalem sobie dzisiaj Balladyny,Tomasza Stańki.1976 rok i kwartet tym razem..
Nie wiem jak z dostępnością tego w sieci ale uważam ze powinieneś tego posłuchać!

Okej, poszukam i jak będę miał czas to przesłucham, Stańkę bardzo lubię.