Z jaką postacią kultury masowej czasem chcieliście się utożsamić?

Ze dlugi czas byl milosnikiem Disneya i Myszki Miki to prawda. W ogole byl zafascynowany Ameryka jako potega gospodarcza. Do 1943 jego pancerny pociag nazywal sie America.
Źródła - jak zapiski Speera czy niektórych generałów wspominaja, ze mial praktycznie wszystkie jego ksiazki, potrafil cytowac fragmenty i o zgrozo? Traktował je jako wiarygodne zrodlo wiedzy o Nowym Świecie.
Może stąd Ameryka i Disney?
Bo muzycznie ro Wagner i plastycznie landszafty realistyczne typu park jesienią czy Leda z łabędziem w mieszczanskiej wersji XIX wieku.
I wstręt do nowych prądów w malarstwie i sztuce użytkowej - ekspresjonizm, wszelkie poszukiwania abstrakcyjne . Rodzimy bauhaus i podobne wzornictwo wręcz tępił.
Ponoć w ogóle mial jakąś wadę wzroku, ze nie potrafil widzieć przestrzennie. Stad dretwota w jego malarstwie. Ale to ostatnio czytałam - jako wynik szczegółowych badań przy użyciu procedur AI.

I w tej swojej fascynacji,nie widział roli Żydów???Fenomenalne :rofl: :rofl: :rofl:
Toż to jak dzisiaj…
Świat kretynów broni 70-letnich,palestyńskich zbrodni jak jasełek.Nie dlatego że tego nie widzi.Nie widzi tylko ślepa kura…
Świat dokładnie jak Adolf,NIENAWIDZI Żydów
Adolf,jak z tego wynika,nie WIDZIAŁ wszystkiego.
Jego anonimowi następcy,ani myślą popełniać tego błędu…

Mam na końcu pióra,pewną tyradę ale nie chcę zaśmiecać tak szlachetnego tematu…

Ja to akurat mam głęboko w nosie, czy May opisywał prawdę w swoich powieściach, czy nie. Właśnie chwała mu za to, że nie będąc na Dzikim Zachodzie umiał go w interesujący sposób opisać i to tak, że po kilku stronach nie wiało nudą. To tak trochę jakby się przypierniczać do prawdy w Wojnach Gwiezdnych … Przecież od tych filmów nikt normalny nie będzie wymagał historycznej autentyczności!
Książki Maya, nie tylko o Winnetou czy Old Shaterhandzie, napisał jeszcze wiele innych, podobały mi się i pewnie jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo po prostu są w moim odczuciu ciekawe, barwnie opisują świat, który jest ode mnie daleko, w nich przygoda goni przygodę, jest mowa o prawdziwej przyjaźni i z reguły pozytywny bohater wygrywa. Wyjątek oczywiście ostatnia scena z Winnetou. Tam się po prostu chce wiedzieć, co dalej, zaraz, natychmiast! Czytało mi się je lepiej niż niejedną “ambitną” lekturę z naszego podwórka. Nikt mnie do nich nie musiał namawiać, brałem jego każdą książkę, która mi wpadła w ręce. Niedawno byłem w Dreźnie i zapomniałem do muzeum Karola Maya wlecieć, no ale Drezno na jeden dzień to śmiech, nie da się. Już sam Zielony Skarbiec powala na kolana a gdzie reszta? Ale jeszcze mam kolejny wyjazd w planach. Dam znać.

3 polubienia

A ja byłem rok temu w NY i autentycznie,ZAPOMNIAŁEM o Dakota House…Wcoorv trzyma mnie do dzisiaj…Ale było tak cholernie zimno…
Winnetou doczekał się ponoć kontynuacji.Nie wiem,nie widziałem więc nie będę klekotał po próżnicy.Stary numer…Że niby nie umarł… :roll_eyes:
“Anna Jantar żyje”,darły się kreatury z opolskiej publiki podczas koncertu Haliny Frąckowiak…Nawet publiczna nie była w stanie zareagować…

1 polubienie

W Dreznie to bywalam jeszcze za komuny, a ostatni taz w 1998. Zreszta w tamtych czasach jakos z Saksonią bylo mi “po drodze”.
A często jest tak, że czlowiek chcialby tyle zobaczyc, a tu doba nie chce mieć 48 godzin?
Zla bylam w Bilbao, bo mieliśmy zaoroszenie na baskijska fieste w Zarautz. No i muzeum to sobie z zewnatrz obejrzelismy. Swoja droga ladniej na fotkach wychodzi niz w naturze
Ale dobrze miec cel w zyciu ..

2 polubienia

Czytałem Szklarskiego, Coopera, Sat-Okha, ale jak miałbym stawiać na podium, nr 1 będzie w tej tematyce Karol May. A co do Dakota House, to jak pamiętam, było to moje pierwsze pytanie odnośnie Twojego pobytu w NY. Spokojnie, jeszcze pewnie tam będziesz. Też bym się wkurzył.
Jak byłem w Liverpoolu, to najpierw zaliczyłem wszystkie znane mi podwórka Beatlesów … i to na rowerze! Ale w muzeum nie byłem. Podobno nie warto a drogo jak w Szwajcarii.

1 polubienie

No,na swój sposób,pocieszyłeś mnie :laughing:
U mnie,poza Szklarskim numero uno był zawsze Yachta Oya.Nie mam ni cholery pojęcia,kto się za tym krył ale tak jak on pisał o Irokezach,Mohicanah głównie,nie miało jakiegokolwiek odpowiednika.Przynajmniej wtedy…

1 polubienie

Zaraz…
Teraz dopiero zauważyłem…
Karol May??? Nie wierzę… :woozy_face:
No chyba że masz na myśli wątek przygodowy i model bohatera bez skazy…Zawsze tacy byli…Jak Robin Hood,Wilhelm Tell czy Ivanhoe…Kwestia kostiumu i epoki.
Natomiast May nie napisał nigdy nawet jednego słowa prawdy!!!
Wręcz bredził i wymyślał co mu ślina na język zapodała…Przy nim Fenimore Cooper czy Sienkiewicz to historyczny doktorat honoris causa!

*Sorry,teraz doczytałem że się powtarzam :upside_down_face:
Ale skoro już znowu mnie wkręciło… :grinning_face_with_smiling_eyes:
Pękaliśmy ze śmiechu,nawet w dzieciństwie,na widok tej skałkówki ponabijanej pinezkami :innocent: Podobnie na widok jakiejś blachy na mięśniach,akurat tam gdzie wojownik powinien czuć swobodę ruchów…
Ok. To debilne ekranizacje made in DDR ale mając pod ręką powieści prawdziwe,przynajmniej do pewnego stopnia,powieści nie zbaczające w stronę zwykłych kłamstw jak np.nowsza wersja"W pustyni i w puszczy",[znowu film…] bajki zostawiam na boku.
Historia Dzikiego Zachodu,została tak dalece zakłamana że tego nawet kolejne pokolenia nie odkręcą…Tym bardziej że mają to w doopie.

No to mi się wydaje tak oczywiste, ze o przygodę chodzi, ze nawet nie kontynuowałem wątku.
Podobnie zreszta z Panem Samochodzikiem. Gdy chwalę Samochodzika to dochodzą od razu skąds glosy, że Nienacki to był taki czy s.aki jakbym kuchnia nie wiedział. Nienackiego znałem osobiście a ze ciotka niedaleko mieszkała, to wiem nawet więcej niż inni… No, ale miało być o Mayu. Powtarzam, stworzył niepowtarzalny, czasem wręcz bajkowy, pelen przygód obraz Dzikiego Zachodu i za to go cenię. Czy teraz jest zrozumiałe? :smiley:

3 polubienia

Tak jak Ciebie irytuje gdy pojawiają sie brednie nt. kosmosu,tak mnie na przykład w temacie Dzikiego Zachodu właśnie.Zastępowanie faktów mitologią,jest stare jak świat ale jakieś granice być muszą.
Co będzie gdy jakiś geniusz na miarę Frdericka Forsythe’a napisze kilka porywających powieści nt. walecznych esesmanów?
A taką próbę już mam w domu.Pióra kompletnej kretynki z Hiszpanii rodem.Nazwiska nie pamiętam…
A jak pięknie to wydane!

1 polubienie