Bo ja z komputerowymi nomadami…
Z kimś kto wszystko ma gdzieś i tchórzliwie ukrywa swe istnienie,zapatrywania
Z kimś kto odwraca się tyłem
Z kimś w kim nie ma romantyzmu,widzenia dziecięcego…
Z kimś dla kogo przekora i złośliwość stanowi rację bytu…
Zapewne zaraz nastąpi pierd polityczny…
No cóż…
Z Francuzami, hahaha, im dłużej z nimi żyję, tym bardzije do tego dochodzę. No ale tym bardziej też się do nich adaptuję, ale i tym bardziej w mojej głowie zwoje odmawiają funkcjonowania co do tej konieczności, jaką jest życie pomiędzy nimi. Z drugiej strony, tak naprawdę w żadnym kraju, nie jest doskonale, no i też w naszym…, pod tym punktem.
Ale to chyba jest głębszy egzystencjalny problem tak ogólnie.
Odnoszę wrażenie że Twój język stał się bardziej"francuski"…Czasem nie nadążam za składnią…Czasem kłania mi się"melodia" mojego brata który czuł się w tym jak ryba w wodzie…
Ale to tylko powierzchowne wrażenia 
No to lubisz Francuzów czy też nie za bardzo? 
NIE WIEM.
I to jest prawda, przecież to też są ludzie, a jacy odmienni od tego skąd pojawiłem się jako człowiek.
Mój język jest francuski może pod względem mentalnym tylko, bo mało co dosłownym. Różnica akcentów i naprawdę znajomości dużo pozostawia do życzenia.
Natomiast co do mentalności, to dużo biorę z nich przykładu. Większość z nich, to wokół mnie, jakoś są zupełnie apolityczni, i widać z tego duży pozytyw. Problem jest taki, że jak idą wybory, to robią niezbyt mądre wybory…, nie rozumieją często złych konsekwencji tych wyborów.
Na poziomie ludzkim, wszyscy tych co znam, mają raczej nutę przepraszającą w codziennej komunikacji, nikt nie chce się raczej pozabijać za różnicę, ale i też nie robi jakiegoś problemu z różnych różnic. Trochę to robi kiępskie wrażenie na poziomie charakteru, no ale to chyba jest ta francuskość.
Wycofuję się od dalszego rozwijania tematu, bo na pewno nie wiem wszystkiego, w końcu żyję tylko w pewnym zarysowanym najbliższym moim światku.
Ha!!!
Ta przepraszająca nuta…
A przecież tak o Angolach jak i o Francuzach,mówi się mniej więcej to samo.Zarozumialstwo,pycha itp.Mój brat nigdy tego nie poznal we Francji.Ja nigdy nie poznałem tego w Anglii..Raczej kompleksy,jeśli już,rozmaicie prezentowane.
Oj,sporo dobrego zrobiła Thatcher!!!To jest nie do przecenienia.