Zapalmy świeczkę na pożegnanie

Ha,ha…Wyobrażasz sobie ok. 300 frustratów,drących ryje za swymi opcjami,pod szyldem"Pytamy"???
No jest to możliwe…Ale nie wiem czy chciane.

Nie zmieściłbyś się ze swym diabelstwem.I nie dałbyś rady tłumaczyć ze swego"humoru".

Tak sobie pomyślałem nad ranem…
Gdyby komuś zależało…Ten wątek wzbudziłby albo złość,albo"stanowczy protest" jak to wśród politykierów [a tu takich mędrców przecież nie brakuje…]
Ba! Gdy chciano ostatnio zamykać forum,nawet zombie się pojawi[ŁY]!!!
A dzisiaj…
Oswojeni? Czy do cna zobojętniali?
Obojętność jest w stanie zabić każdą wzajemną relację.
I tak się właśnie dzieje.
Jak między kochankami.Koniec końców każde idzie w swoją stronę…

Jak śpiewał Johnny Cash,“hang up Your rock and roll shoes”.
Koniec pewnej epoki i żadne drobne prowokacje tutaj nie pomogą…Dzisiejsza “aktywność” jest tego najlepszym dowodem…
Tak sobie tylko…Do ściany gadam.

Aktywność to jedno, ale jest również zamykanie się w swoich mikrogrupkach. Tylko kto tutaj zgasi to światełko, w tej chwili nikogo takiego nie ma. Zobaczymy, czy znowu jakiś sponsor się znajdzie następnym razem do opłacenia domeny czy czego tam, tego portaliku.

Zdumiewające jest to, że sami potrzebujemy tej trupiarni…, Jak miałby ktoś nowy przyjść, w większej lub mniejszej grupie ktoś, to odzywa się wielkie łolaboga, tylko nie ci, bo to i tamto. Może takimi ludźmi właśnie jesteśmy. Poza tym, większość z nas na wzajem ma problem z jakąś tolerancją. Itp, itd.

Pamiętam, dawno kiedyś, też znajdowałem na Internecie fora, które były w stanie wymierania i wymrzeć nie dawały rady…, Uroda tego typu bytów, wręcz ciekawostka. W końcu przyjdzie kiedyś piękny dzień, i sam tutaj będziesz, wtedy na spokojnie sobie zrobisz z resztek tego forum jakiś dzienniczek intymny, haha.

Potrzebujemy?
Jesteś pewien?
Poza szaradzistami oraz maglem który odbywa się na tzw. priwach,żyjących w dużej mierze z obgadywania innych…
Nie,to nie jest potrzeba.Przynajmniej nie z mojej strony.
Ja staram się hamować,tak jak przyrzekłem sobie 1 stycznia.Średnio mi to wychodzi bo siła przyzwyczajenia jest jednak ogromna.
Cały czas to samo…Lubię wejść do pubu,nawet gdy podają marne piwo…Odruch?W dużej mierze, tak!!!
Tyle lat…
Polubiłem tę możliwość której nie miałem w czasie swej młodości.Wystarczy kliknąć by sobie pogadać…By się odnalezć.
Tutaj jednak coś się zmieniło…Od dawna czuję się tu obco i łatwiej mi o"wroga" niż o kolegę,nie mówiąc już w ogóle,o żeńskiej sympatii…
Kiedyś było DOKŁADNIE na odwrót.