W domu czekają już na mnie kolejne trzy powieści mistrza… ![]()
Ależ mi to"przypasowało na stare lata.
Jest to jednak pewne mistrzostwo oparte o znajomość świata w jakim się żyje…
Upiór Manhattanu…
Forsyth dopisuje ciąg dalszy Upiora w operze…
Co za szalony pomysł!
I faktycznie, ta fikcja do potęgi jakoś najmniej mnie zachwyciła, po 11 przeczytanych klasykach mistrza…
Niemniej i tutaj są elementy jego prozy które mogą porwać!
To mozolnie konstruowane tło,historia wypadków czy żywoty postaci…
Jakoś dziwnie kojarzy się to wszystko z innymi klasykami typu Frankenstein.Momentami nawet z…Draculą…
Legenda o niespełnionej miłości,ubrana w dramat iście operowy.Legenda o odrzuceniu,o złej stronie tego świata która czai się wszędzie tam gdzie powszechnie obrasta się w piórka cnotliwości…
Forsyth niczego nie zgubił.Wszystko to znajdujemy na kartach jego powieści.
Wcześniej jednak, przypomniałem sobie po latach arcydzieło gatunku czyli “Psy wojny”.I przyznaję że trudno tak radykalnie,nagle przestawić się z jednego na drugie ![]()