Cindy,Lisa i Jane siedzą i się śmieją…Razem pewnie ważą ponad pół tony
A mi czasem odwala i dzisiaj też tak bylo!!!
ZATAŃCZYŁEM sam ze sobą…
Czy raczej z Mickiem Jaggerem.Let’s work!!!
Zadyszka?
No jest…Ale baby w kącie się śmieją …
Aaa tam…Hugon z nimi!!!
Ba!
I jak na to odpowiedzieć?
Tyle razy już próbowano…
Jest oczywiście teoretycznie taka możliwość…
Mick i jemu podobni to owoc fermentu lat 60-tych i jak pisał Dylan,buntu przeciw zakłamaniu mieszczańskiej moralności…
Nigdy wcześniej [jeśli nie liczyć jazzu z lat 20-tych za Atlantykiem] ani absolutnie nigdy pózniej,nic nawet zbliżonego,nie wydarzyło się w światowej kulturze.
Można tonę słów poświęcić stosunkom społecznym na bazie których wyrastały jak kwiaty,kolejne pieśni,albumy…Ale czy to tłumaczy pojawienie się nagle,w tym samym mniej więcej czasie aż takiej ilości genialnych twórców?
Można snuć dywagacje że kiedy świat nie jest syty to tylko mu służy…Bo przecież nic tak sztuce nie przeszkadza jak pełen brzuch…Ale to tylko kolejny szczebel w drabinie do nieba…
Jestem z @Bingola na forum miłośników muzyki rockowej 1960-90…No sami sobie tego nie wymyśliliśmy!To nie nasz kaprys…Cały świat tak to odbiera.I jeszcze żyją ludzie tego świadomi…
Nie potrafię Ci jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie.
Moim zdaniem to jakiś historyczny fenomen.Zdarzył się raz i nigdy nie wróci…Nam pozostaje jedynie tęsknota.
A sam Mick?
To co miał wypić i to co miał przećpać,załatwił w latach 60-tych…Chodziły po świecie LEGENDY jak to Mick musi wszystkiego spóbować…
Ale ten facet to chodząca,praktyczna inteligencja.Talent muzyczny,kompozytorski to jedno…Nigdy jednak nie ujrzałabyś TAKIEGO Micka jak na clipie,gdyby nie trenował!!!
Z dawnych"używek" pozostały jedynie kobiety.Reszta,won!!!
Dla niego jeszcze parę lat temu,przetańczyć dwugodzinny koncert to był PIKUŚ!!!
Epoka nie wróci ale jeszcze pewniej,nigdy nie będzie drugiego Micka Jaggera!
Znowu się rozgadałem…Sorry