A jak Wy byliscie wychowywani?

Lub jak wychowujecie Waszych chlopcow? Ostatnio temat mnie interesuje. Ja np. przez wychowanie typu “to jest odpowiednie dla chlopca” stracilam wygrana hulajnoge. I poczulam sie oszukana przez cala rodzine…

KLIK

UZUPELNIENIE: chodzi o to, czy pozwalano chlopcom bawic sie lalkami a dziewczynce samochodami. Czy naprawde “chlopaki nie placza”?

1lajk

Ja i moje rodzeństwo byliśmy uczeni zaradności , każdego roku tato dodawał nam obowiązków ( na miarę naszego wieku i mozliwosci) żeby odciążyć mamę.
Nie było czegoś takiego , że mycie ubikacji czy gotowanie to działka dziewczyn lub chłopaków.

2lajki

O, to mi sie podoba! Moj sasiad (kiedy byl w trzeciej klasie podstawowki) zrobil, na klasowa wigilie pierniczki!

1lajk

Z kolei mój syn potrafi stać przed lustrem godzinę , często zapuszcza brodę i trzeba ja stylizować , pilnować długości itd , jak mu ktoś podniesie ciśnienie , nie ocenia swoich możliwości , wali po mordzie i nie patrzy że krew się poleje.
Doskonale gotuje i estetycznie nakłada potrawy na talerz , przeklina siarczyscie , jak się nakręci , w spokojny i kulturalny sposób prowadzi dyskusję na różne tematy, ma raczej męski wygląd i figurę , ale świeczki kupował żeby klimat dziewczynie stworzyć jak na chatę wbijała na noc.

1lajk

Normalnie. Znałem granice, doskonale wiedziałem co mi wolno, a czego nie. I dlaczego.
Byłem kochany przez rodziców, czułem to i czułem, że jestem im potrzebny. Byli dla mnie najważniejsi, ojciec cieszył się moim wielkim autorytetem. W dupę sporadycznie, jak trzeba też było, ale zawsze wiedziałem za co.
Obowiązki domowe były, a jakże i żadne zlituj się w temacie.

Wszystko miałem wytłumaczone.

Z perspektywy czasu i swego doświadczenia, widzę też błędy moich rodziców, ale te popełnia każdy.

3lajki

Niestety w dupe dostawalam czesto, ale tez wiedzialam za co “bo mama byla zdenerwowana…”

2lajki

Jak bylem wychowany?
W szacunku dla tradycji.Dla starszeństwa.Dla wiary,ojczyzny…
W olbrzymim szacunku dla tego co daje zycie w pokoju.
Oczywiscie ze ktos taki jak ja,musial sie predzej czy pozniej,buntowac.I to jak!!!
Powtarzalem klase,drwilem z obyczajow, z regulaminow przede wszystkim…Z wszelkiej duscypliny…
Ale nigdy nie przekraczalem granic w traktowaniu przelozonych,starszych,autorytetow…I pewnie dlatego tak nie znosze wspolczesnych szczyli,politykow,dzialaczy itp.

5lajków

Ojciec nauczył mnie szacunku do innych ludzi, opiekuńczości nad kobietami i dziećmi, patriotyzmu oraz to on zaszczepił mi miłość do historii.
Pozwalał mi się bić, ale nie ze słabszymi, ukazał świat literatury, nauczył wielu praktycznych rzeczy, jak np rąbanie drew czy rozpalanie ognia itp… Nauczył radzenia sobie i samodzielności.
A mama, to było takie ciepło, to którego chciało się przytulić.
“Niestety”, oboje siedzieli mi na głowie, bym się uczył na miarę swoich możliwości i nie odpuszczali.
A jaki ja byłem? Wolę się nie chwalić, tym, jak się buntować zacząłem już pod koniec podstawówki. Ale, w sumie, jakoś mnie wychowali. Od 16 roku życia wyfrunąłem z gniazda.

3lajki

Moj ojciec dzialin chyba podobnie…Zawsze go witalem po powrocie z pracy…I to on mi podsuwal ksiazki,niemal wbil do glowy zainteresowanie sportem…
Ale stosunek do dziewczyn to juz robota mojego brata.Oczywiscie tylko w pierwszej fazie :grinning:

2lajki

Mój tata zaraz po wojnie wygrał pierwszy krok bokserski i na tym zakończył, ale kibicem boksu był niepomiernym. Później biegał średniaki i jakieś tam przełaje wygrał. Ale zawodowo “ugrzązł” w szybownictwie, czym zaraził mego brata młodszego o 4 lata.
Był do gruntu czlowiekiem uczciwym.

3lajki

A mówiłaś, że lubiłaś być posłuszna i mocno ćwiczyć muzykę.

1lajk

Ale uczenie sie i cwiczenie to byly moje ulubione czynnosci! Nikt mnie nie zmuszal (a nawet nie zachecal, szczegolnie do cwiczenia).

1lajk

Zastanawiam się jak określić moje wychowanie, byłam raczej z rodzeństwem hodowana. Podstawy zapewnione były głodni nie chodziliśmy, książki, ubrania też były. Przytulania, na kolana dzieci, troski ponad to co trzeba -zero.

3lajki

Ja nie moglem bawić się lalkami bo nie było w domu…

1lajk

To pewnie na czytanie książek o ciekawych przygodach już brakowało czasu…

Ale nas jest czworo. Ja, później młodsza siostra, brat i jeszcze jedna siostra. Gdy byliśmy ja i siostra oraz młodszy brat to on jako mniej więcej trzylatek zazdrościł nam ładnych koszulek nocnych :grin: czasem płakał, mówił “ja też chciałam taką koszulkę” i mu dawali :wink:
Dość długo grzebał nam w dziewczęcych rzeczach, mówił jak dziewczynka -byłam, zrobiłam, nie zjadłam… Pozwalali mu na to, więc jako taka swoboda i wolność była.

3lajki

Jak wiekszosc moich kolezanek jedynaczek zgodnie z owczesnymi trendami na chlopaczyce przez tate, przy lamencie mamy, ze przeciez to panience z dobrego domu nie przystoi.

4lajki

Babcia wychowywala mnie w stylu tradycyjnym,. stereotypowo: to mezczyzni moga wspinac sie na wyzyny nauki, dziewcze powinno byc skromne
Ale nie to wplynelo na moje zycie i problemy, tylko surowe nakazy i rozkazy mamy: masz byc taka a taka inaczej…no wlasnie inaczej kara, niepowodzenia etc
Tak ze wedlug mnie nawet wychowanie w stereotypach nie ma tak duzego wplywu na pozniejsze zycie niz absurdalna dyscyplina (rowniez w szkole)

4lajki

Nie pamietam, ym mial jakies zakazy,czym sie bawic.
Ale od dziecinstwa,interesowal mnie warsztat ojca,tam bawiac sie,zarazem sie uczylem.
A to ponoc najlepszy system nauki.

1lajk

Nie mam dzieci ale wiem jak mnie wychowywano. Z tym że nie wyrastałem ponad przeciętność. Klocki lego, piłka, rower, rysowanie, auta, zapalniczka (temat rzeka XD)
Nie miałem ciągot do rajstop, szminek i lalek. Na pewno nie jest to komfortowe dla rodzica który po prostu wstydzi się że jego syn jest inny. Trzeba wybrać - dajemy dzieciakowi wolną rękę by robił to co lubi i był szczęśliwy albo idziemy torem stereotypów by nie być na językach lokalnej społeczności. Tutaj efektem ubocznym i odbijającym się na przyszłości będą kompleksy i stygmatyzacja.
To temat o gender. Płeć społeczna. W Polsce kojarzony z homo i trans.

3lajki