Biblijna Apokalipsa tuż tuż...

Wierzycie w to?
Nie chce mi się streszczać artykułu, ale generalnie ma dojść do tak drastycznej zmiany warunków życia na ziemi, że będą one dla człowieka nie do wytrzymania… Powodem tej zmiany ma być podniesienie globalnej temperatury o 2-3 stopnie. Jak patrzę na temperaturę wczoraj i dziś 34-35 w cieniu, a na słońcu na pewno 40, o ile nie więcej, (już jestem po drugim prysznicu), to jakoś strasznie się robi.
Jednak nie mogę w to uwierzyć, że nagle takie zmiany nastąpią…

4polubienia

Harmonik pewnie się cieszy…

2polubienia

To wszystko jest bardzo prawdopodobne. Cywilizacja ludzka rozwija się jak kula sniegowa i tak samo wpływa na klimat i przyrodę. Niestety niektórzy nie przyjmują tego do wiadomości

2polubienia

mam nadzieje, ze obliczali to “amerykanscy naukowcy” :wink:
kiedys czytalam, ze prorokowano w XIX wieku, ze Paryz zginie pod konska mierzwa jak bedzie zwiekszala sie ilosc pojazdow jak do tej pory - no to ludzie wymyslili najpierw konny a potem elektryczny tramwaj, a po drodze samochody i problemem stal sie smog nie g***

3polubienia

Tak, pojawiają się różne, mniej i bardziej poważne szacunki, wg wszystkich mamy czas do ok. 2050/2060 r., o ile nic się nie zmieni.
Niestety, większość to całkowicie olewa, sporo starszych ludzi po uświadomieniu tego stwierdza, że (cyt. z osoby z mojej rodziny) “a co mnie to obchodzi, i tak umrę szybciej”, młodsi uznają, że to przesada i ich to nie dotyczy (?)…
To się nie stanie z dnia na dzień, już dawno się zaczęło, po prostu, o ile czegoś mocno nie zmienimy, za te 30 parę lat wymknie się całkowicie spod kontroli i już teraz stopniowo przyspiesza.
Ginące gatunki roślin i zwierząt, powstawanie superbakterii i innych bardzo odpornych drobnoustrojów chorobotwórczych, zatruwanie środowiska, które zaczyna nam za to oddawać, smog, dziura ozonowa, tony śmieci, masowe niszczenie lasów, ogromna emisja dwutlenku węgla i metanu, za którą idzie ocieplanie klimatu, które zresztą robi się coraz bardziej widoczne-“dziwna pogoda”, gwałtowne skoki temperatury nieadekwatne do strefy klimatycznej, dużo gwałtownych zjawisk pogodowych, u nas suche, upalnr i burzowe lata oraz bardzo łagodne, ciepłe, prawie bez śniegu i mrozu zimy, gwałtowne zmiany pogody wiosną i jesienią.
Człowiek się sam załatwi i nie potrzebuje do tego wojny atomowej, wystarczy obecny styl życia i podejście władz oraz producentów. A obecne możliwości można, przy odrobinie chęci i samozaparcia, tak fajnie wykorzystywać na plus w stosunku do traktowania środowiska 100 czy 200 lat temu, zamiast na minus.

3polubienia

Też to czytałam i wg autorów tego artykułu, w którym to byłi, to były poprawne wyliczenia, tylko w międzyczasie warunki się zmieniły. Teraz pozostaje starać się samemu zmieniać, co się da we własnym zakresie i przy okazji liczyć, że będzie tak samo, bo jeśli nie, to jesteśmy na równi pochyłej. Wolałabym dosłownie utonąć w g… niż żyć w warunkach totalnej katastrofy ekologicznej i czekania na apokalipsę.

3polubienia

popatrz tylk na to co sie dzieje w krajach takich jak Indie, Chiny czy niektore afrykanskie - gina pod smieciami - a nie wszystkie sa importowane.
dzis w ramach krotkiej przebitki pokazywali bezdomne induskie dzieci (sliczne to, fotogeniczne jak male kociaki) zbierajace puste plastikowe butelki wzdluz torow kolejowych, zeby przezyc, ale co poradzisz? tam wszystkie programy ograniczenia rozrodczosci wziely w leb, a stosunek do dzieci taki jak do tych butelek - wyrzucic na droge, niech sie inni martwia.
w ogole jak poznalam nieco lepiej (tylko teoretycznie, bo po tej lekturze to stwierdzilam, ze ja chce zyc i do Indii mi niespieszno) to kraj, ktory juz chyba dawno przekroczyl te granice “ekologicznosci” - tam to chyba jeszcze funkcjonuje tylk dlatego, ze Ziemia wieksza od polwyspu Dekan.

3polubienia

Żadna tam apokalipsa. Niechby i wymarło 99% ludzkości, a pół ziemi stało się niezdatne do zamieszkania przez ludzi. I tak zostanie ludzi jakieś 75 milionów, z obszarem występowania wynoszącym połowę lądów. Mało który gatunek megafauny odniósł tak wielki sukces.

1polubienie

placz i zgrzytanie zebami - zrodelka dochodu wysychaja - ropa jak zrezygnuje sie z wielu zastosowan w energetyce czy ogolnie pojetej chemii (opakowania, elementy konstrukcji czy chocby ubrania - tu bylabym ostrozna patrzac na to co staloe sie z Morzem Aralskim na skutek rozrostu upraw bawelny czy efektem cieplarnianym w wykonaniu nowozelandzkich owiec) przestanie byc surowcem strategicznym i gieldowym.
tu szanse maja teraz inne kraje - metale ziem rzadkich czy chocby polozenie geograficzne (naslonecznienie), nie nalezy tez zapominac, ze tak naprawde duze zmiany klimatyczne nie sa zalezne od czlowieka - od czego? na razie duza czesc ekologow przypomina szamanow wrozacych z fusow :wink:
a ciagle gadanie o ochronie srodowiska i kosztach? czyli nabijanie kieszeni kosztem naiwnych maluczkich?
owszem - jestem zdania i to widac, ze oplaty za reklamowki sie sprawdzily - mniej tego sie poniewiera, ale powstala nowa moda - na kolorowe torby zakupowe i nowy sektor dajacy dochod - ich produkcja.

Australijscy, dlatego w ogóle to publikuje, bo amerykańskie odkrycia biorę też z przymrużeniem oka :wink:

1polubienie

tiaaa, a co zrobili z australijaska biosfera?
choc moze przez te owce, kroliki czy psy dingo sa bardziej przeczuleni?

W Chinach środowisko jest zanieczyszczone na maksa i to przez zachodnie konsorcja, które u siebie udają ekologiczne.

1polubienie

a chinski rzad na to pozwolil…

1polubienie

Jedno jest pewne - nasza planeta nie będzie trwać wiecznie. Musimy szukać nowego domu. Mówią o tym astrofizycy.
Najgorsze że sami sobie ją zniszczymy. Ludzkość jest nowotworem z przerzutami.

Nie będzie jednak wielkiego, kosmicznego BUM! Ziemia ulegnie kompleksowemu zatruciu ale później się odrodzi. Potęga cykliczności. Gatunek ludzki też się odrodzi. Na samym końcu. I wszystko zacznie sę od nowa.

2polubienia

@okonek To wszystko pic na wode fotomontarz.
Czy mslisz,ze producenci reklamowek,dadza odboj,i przestana je produkowac,lub sprzedawac w mniejszej ilosci plastik?
Moge dac glowe ze nie.
A co do ocieplenia,jest to proces cykliczny na aiemi,ktorego wlasnie apogeum sie zbliza.
A,biznesmeni’’ i z tego ciaga kase.
Byc moze i przyjdzie nowa epoka lodowcowa,a na to miec wplywu nie bedziemy miec.
To nie,przecietny Kowalski,czy Smyth,zasmieca planete,a korporacje,caly biznes,lacznie ze smieciowm,albo przedewszystkim.

2polubienia

No tak, bo liczy się kasa

Nie wiem skąd to przeświadczenie że się odrodzi skoro nie ma na to dowodów, że kiedykolwiek tak było

Popatrz na Czarnobyl. Tam już są w wielu miejscach bujne lasy. Pojawiają się zwierzęta. Natura potrafi szybko posprzątać po człowieku.

5polubień

Już kilkakrotnie na Ziemi miał miejsce proces masowego wymierania. Znanych i udowodnionych jest 5, nie licząc katastrofy tlenowej sprzed 2mld lat, kiedy to cyjanobakterie wykorzystując proces fotosyntezy, zaczęły ‘produkcję’ tlenu, skutkiem czego było wytrzebienie prawie wszystkich żyjących ówcześnie beztlenowców.
Wcześniejsze masowe wymierania spowodowane były zmianami geologicznymi Ziemi (wulkanizm), bądź katastrofami kosmicznymi (wybuch pobliskiej Supernova-ej, uderzenie meteorytu).
Do obecnego, nazwanego szóstym okresem masowego wymiarania, w dużym stopniu przyczynił się człowiek.
Nie jest prawdą, że proces ten trwa ‘od wczoraj’, czy też od zapoczątkowania produkcji silnika spalinowego do Syreny przez zakłady FSO na Żeraniu. Okres ten trwa już dziesiątki tysięcy lat, a jego nasilenie można obserwować mniej/więcej od XVI wieku naszej ery.
Zmiany nie dotyczą tylko człowieka. Mimo, że liczba ludności na Ziemi stałe wzrasta, globalna ilość biomasy na ‘naszej planecie’ sukcesywnie maleje.
Celowo umieściłem Naszą Planetę w cudzysłowiu, bo ona tak naprawdę do nas nie należy, tak, jak nie należała do żyjących przed 200mln lat dinozaurów, mimo ich ówczesnej dominacji.

.to nie jest żadna ściema…coś jest, a zaraz potem tego już nie ma.

5polubień

Tyle, że tamte okresy wymierania wynikały z naturalnych przyczyn. Zatem nie można tamtych okresów porównać z tym. Wymieranie z uwagi na wybuchy wulkanów czy bombardowanie meteorytami stanowi źródło naturalne.
I w tym sensie piszę, że nie znamy przypadku odrodzenia się Ziemii po katastrofie ekologicznej, dlatego nie możemy być pewni jej naturalnej odnowy.

1polubienie