Było dużo podobnych tematów, ale zaciekawił mnie wątek dyskusji dwóch naszych chłopaków w jednym z reaktywowanych niedawno pytań. Plotkowanie na boku, priv, który wpływa na atmosferę na forum. Ja dość szybko odkryłam to fantastyczne pytamy założone przez dwóch panów, których nicki wyleciały mi z głowy. Sama idea była fantastyczna i służyła ludziom. Kto się na czymś znał, to sie udzielał, podsyłał znalezione gdzieś rozwiązania lub podejmował temat, którygo zaciekawił i mial ochotę się wypowiedzieć. Bylo to takie czyste, klarowne, oczywiste, skoncentrowane na pomaganiu lub dzieleniu się poglądami. Z czasem pojawiały się spostrzeżenia, kto udziela najbardziej wartościowych odpowiedzi, kto budzi zaufanie, kto ma cos mądrego do powiedzenia. Ja z niecierpliwością czekałam na takie perełki. Takie osoby bardzo mi imponowały. Nawiązywał się sympatie, były dyskusje i tematy naprawdę interesujące. Było duzo antagonistów, więc dyskusje tez były burzliwe, ale ciekawe. I tak sobie czytając wypowiedzi wspomnianych panów przypominam sobie zarzuty dotyczące towarzystw wzajemnej adoracji. Wiele osób miało o to pretensje. Ciąg dalszy w odpowiedziach
No i pomijając troli, spam, popsucie funkcjonalności, zmiany techniczne, botów, a skupiając się na idei uważam, ze tamta pierwotna idea miała potencjał, skupiła sie na pytaniu, wyzwaniu, a nie zlatywaniu się ludzi, którzy aktualnie mają trochę czasu, to sobie go jakoś wypełnią. No I zaczęli się zlatywać tylko dla towarzystwa. No I wiadomo, jak wchodzisz do nieznanego miejsca, w którym zaciera się idea, a dominują tylko prywatne tematy, to czujesz się głupio, obco, bo albo nie chcesz przeszkadzać albo nikt Cię nie zauważa.
Jest po prostu zbyt mało uzytkowników w ogóle i praktycznie żadnych nowych. Napływ świeżej krwi mógłby rozruszać forum, ale wiąże się też z ryzykiem spamu, zalania idiotycznymi pytaniami.
Niby nikt nie lubi trolli ale to oni tworzą wspomnienia.
Jak w szkole. Pierwsze ławki tworzą notatki a ostatnie wspomnienia
Nam brakuje ludzi.
Formuła takich forów jest w swoim zmierzchu. Nowe pokolenie nie bardzo pali się do tej formy komunikacji. Nasze forum zmieniło się w malutkie podwóreczko gdzie wszyscy się znają. Po prostu, tu działa formuła, że wszystko przemija. Jedno umiera, rodzi się inne.
Do tego w sensie dosłownym to już tu kilku stałych forumowiczów odeszło na zawsze. Czas nikogo nie oszczędza, starzejemy się, że powiem brutalnie. Wiem to po sobie. Byłem kimś innym 13 lat temu niż dzisiaj. Nie mam pojęcia jak długo jeszcze potrwa to nasze Pytamy? Lubię to nasze podwórko ale jestem już na tym etapie, że mogę zniknąć szybciej niż upadnie Pytamy tak jak zdarzyło się okonek. A przedtem kilku innym. Myślę, że nawet najbardziej ogniste tematy nie zmienią biegu rzeczy.