Co myślicie o osobach bez prawa jazdy?

Witam. Co myślicie o osobach bez prawa jazdy? A szczególnie jeśli ta osoba jest około 40-letnim mężczyzną.

Możecie też napisać Wasze pierwsze skojarzenia: Czy ta osoba straciła prawo jazdy czy nigdy go nie miała? A jeśli straciła, to z jakich przyczyn? Albo z jakich przyczyn nigdy go nie zrobiła?

Zapomniałeś jeszcze napisać, czy ten osobnik podchodził 40 razy do egzaminu z prawa jazdy, i nigdy go nie zaliczył. Taka opcja też jest możliwa.

Znam kilka takich osób. Mają blisko do roboty, są zdrowi i twierdzą że nie potrzebują

Nie mam prawa jazdy. Niestety. Ale jakoś bez tego żyję.

Moja żona zrobiła prawo jazdy będąc pod pięćdziesiątkę. Stwierdziła, że mogła zrobić wcześniej, ale w młodości samochody były drogim luksusem, a kobiety kierowcy były rzadkością. Później nie miała ciśnienia, bo ja ją wszędzie woziłem.

Nic.Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek interesował się tym czy ktoś ma prawo jazdy czy też może nie…

O osobach bez prawa jazdy myślę, że są to osoby bez prawa jazdy … :stuck_out_tongue_winking_eye:

Prawo jazdy… czyż nie powinien go też mieć pasażer? Bo on też “jedzie”. Pytam: jakim prawem? Bez prawa jazdy? :slight_smile:

Czyli bardziej precyzyną nazwą byłoby: prawo prowadzenia pojazdu mechanicznego na drogach publicznych :smile:

Nic nie myslimy, ale jak bedzie potrzebowal do fabryki za miasto dojechac do pracy to nie dojedzie…

Nie, prościej i logicznie byłoby: licencja kierowcy. Tak jak licencja pilota, przewodnika czy wielu innych zawodów wymagających uprawnień. Przecież nie mówimy że pilot ma “prawo lotu”.

Ewentualnie uprawienia na pojazdy mechanicznie, analogicznie jak uprawnienia na wózek widłowy.

Miałem w 1984-5 uprawnienia na wózek widłowy.Przynajmniej wtedy tego wymagano…Jak życie pokazało,kompletnie zbędne. :innocent:

Tak sobie o czymś pomyślałem…
Do 1988 roku nie miałem prawa jazdy.Po prostu za komuny nie wyobrażałem sobie by mieć samochód.No i nie miałem…
Podobnie jak moja siostra której prawko znalazłem po pożarze,niemal nietknięte,z jakimiś dokumentami w szufladzie…
Ciebie to powinno rajcować bo nigdy nie zasyfiłem środowiska naturalnego a ŻYJĘ!!! I to dostatnio :blush:

W przypadku mieszkańców wielkich miast można jeszcze pomyśleć, że komunikacja zbiorowa jest dla nich wystarczająca, ale co pomyślelibyście o mieszkańcu wsi lub małego miasteczka bez prawa jazdy? Jakim typem człowieka według Was jest taki człowiek bez prawa jazdy na wsi lub w małym miasteczku?

Od ponad 25 lat nie biorę w tym udziału ale wydaje mi się że jest dokładnie na odwrót.Im większa aglomeracja tym większa potrzeba szpanu.
Tym większy pęd i tempo…Tym większe wyobrażenie że inaczej się nie da.A komunikacja miejska radzi sobie sto razy lepiej niż za komuny

No właśnie nie. W dużym mieście jesteś anonimowy, wiec ten szpan zauważą tylko osoby postronne. W małym mieście przejedziesz niezła furą kilka razy po ulicach i juz wszyscy wiedza, ze jesteś gość. Zresztą widziałem na własne oczy takie sytuacje, gdy bywałem u teściów w powiatowym mieście w świętokrzyskim. Niezły samochód po tuningu z grupką młodych ludzi odbywał przejażdżki po mieście bez widocznego celu, ot tak, żeby sobie pojeździć.

Z tą wsią to chodzi przede wszystkim o to, że samochód to bardzo często jedyny dojazd do pracy zarobkowej albo traktorem trzeba jeździć. Więc co pomyślelibyście o osobie mieszkającej na wsi lub w małym miasteczku niemającej prawa jazdy?

Tak,zgadza się…Miałem na myśli to co w Anglii nazywa się po prostu"close". Czyli małe,jednokierunkowe uliczki.Na takiej się wychowywałem czy to w Poznaniu,w Chorzowie czy w Turku.I oczywiście w Toruniu

Takie happeningi dzieją się wszędzie, bez względu na wielkość miejscowości czy miasta. Różnica jest jedynie taka, że w mniejszych miejscowościach dociera się z takim przekazem do znacznie większego procenta “tambylców”.