Zazwyczaj nie widać w tych filmach zbyt wiele… aczkolwiek sprzedają prywatność i zazwyczaj reklamują szpital, lekarzy, położne, różne rzeczy… (jeśli ktoś interesował się tematem, że na YT dostępne są filmy z porodów domowych (większość w USA) gdzie widać naprawdę wszystko). Ludzie komentują, bulwersują się, oburzają na kontent i monetyzację (i na totalny {szarenting} z drugiej jednak strony piszą, że dobrze obejrzeć film z happy endem, gdzie kobieta rodzi w dobrych warunkach, ze znieczuleniem, że gdyby nie te “gwiazdki” to nie wiedzieliby jak wygląda poród i cały proces obok… (Kurcze, co będzie następne…?). Co Wy na to?
Ale o co chodzi?
O bezbolesny poród czy o “sprzedawanie” w sieci swoich przeżyć?
To drugie,prawdę mówiąc,mało mnie obchodzi.Co bardziej debilne kardaszianki z tego żyją…Wiem.
Natomiast co do porodu…Dla mnie rzecz intymna i wywaliłbym chyba każdego z kamerą czy bez,na zbity pysk!
Won z mojego życia!
Dla Twej informacji.Nie byłem nigdy gwiazdą ale byłem popularny.Nawet"na Gdańsk" ![]()
I nawet na takim etapie,to jest kłopot.Tak się nie da żyć.No chyba że ktoś to lubi i zaakceptuje.
@collins02 Chodzi bardziej o sprzedawanie przeżyć… i co z tego wynika… W tym momencie celebrytka zarabia…
Sprzedawanie przeżyć…Potworne.
Przynajmniej dzieci sie dowiedzą, że ich bocian w kapustę nie przynosi.
Ale ja z pokolenia, co to całymi klasami na instrinstktażowy film Helga zaganiali.
W dobie deepfakeów i Groka takie działania mogą być niebezpieczne
Ale takie czasy. Prywatność to biznes