Witam. Sądziłem, że pandemia, a dokładniej pisząc, lockdowny pokażą ludziom, że można mniej i rzadziej kupować, więc po co aż tyle pracować, przyczyniać się do niszczenia środowiska, handlu ludźmi itd.?
Przypomniało mi się, że w czasie pandemii był wręcz odwrotny problem z ceną ropy – ropa była bardzo tania, bo była mniej i rzadziej kupowana.
Dobry punkt widzenia, po co wszyscy biegamy niczym w wyścigu szczurów. Męczymy się, kupujemy więcej, więcej energii spalamy, etc. A tak można by stworzyć swój własny monaster, i trwać tam przed Absolutem, zapominając o świecie dookoła. Wtedy tylko własny ogródek i niezbędne rzeczy by wystarczyły do przeżycia.
Co się zmieniło? Przybyło antyszczepionkowców, antysystemowców, zwolenników różnych teorii spiskowych. Pandemia to była woda na ich młyn, podobnie jak u naszego zielonego kolegi. Zmieniło sie tez to, że wielu ludzi pracuje zdalnie.
Przeciwnie.
Ten okres pokazał ile jest do zrobienia,szczególnie wśród spraw na które wcześniej nie było czasu.
Środowisko można bardzo skutecznie zasyfiać,nie wychodząc z domu co każdej zimy udowaniają ci co palą plastikiem,lakierowanymi szczątkami po meblach,workami foliowymi itp.
Nie wiem czy coś diametralnie się zmieniło…
Może jedynie to że po latach oporu,ostatecznie przerzuciłem się na kartę zamiast gotówki.Anglia to w czasie pandemii wymusiła…Nieufność pozostała bo nie dalej jak rok temu ktoś wszedł na konto kolegi z pracy i ten,zgłaszając złodziejskie transakcje z użyciem jego karty,miał nerwowe dwa tygodnie zanim wszystko odzyskał i pozmieniał co się dało, w banku.
Z pewnością mnóstwo zajeć czy wykładów odbywa się obecnie online…Nie zawsze to służy nauce i jakości ale tak już jest…