jak ludzie daja psychicznie rade tam pracowac?
Wielu nie daje i dlatego dochodzi do znęcania się nad podopiecznymi. Szczególnie w placówkach prowadzonych przez kościół
Niewiele, choć znam pare osob, ktore w bidulu się wychowały. Jesli o poziom samodzielności chodzi przebijaly te z rodzin zastepczych.
Mysle, ze praca jak kazda inna. Jeden się nadaje inny nie.
@Devil po prostu niespelnionym opieki nad dziecmi powierzac sie nie powinno. Co do różnych organizacji religijnych - w zakonach panuja specyficzne, feudalne uklady, nie sa to warunki dla malych dzieci.
Placowki koscielne to wg mnie w ogole chory pomysl przy relacjach, jakie panuja w zakonie. O ile czlowiek niesukienkowy ma swoje frustracje, to nie jest uwiazany w zdziwaczalej strukturze a tu nie tylko przelozony koscielny czesto terroryzuje narcystycznie, ale jeszcze jest sie uwiklanym w tej strukture.
A co?
Złożyłaś papiery?
Nic nie wiem ale wśród znajomych moich,jest kobieta która przez to przeszła…Niesamowita,dynamiczna baba..Dzisiaj złotnik,ustawiona na ze 2 pokolenia do przodu…
Ale ja pamiętam Beatę z dzieciństwa.Ona była jak ja…Zdarte kolana do krwi,spóznione powroty do domu,gaduła,Thierry śmiałek w czwartkowym Ekranie z bratkiem i te jej płyty.Ciotka kupowała jej te wszystkie potworki z DDR jak Frank Schobel czy Monika Hauf i Klaus Dieter Heinkel…Ślązaczka
Czasem trafiło się coś przyzwoitego jak James Royal…Co ciekawe..Tłoczenie Amigi wcale tych płyt nie niszczyło na naszym sprzęcie…Jakieś plastikowe WG czy coś tam…
Beata podarowała mi kiedyś niemieckiego Marka i Wacka..Z uwagi na wirtuozerską “Prząśniczkę”,trzymałem to przez długie lata…
Wybacz…To wszystko obok tematu..
Beata jednak wyszła na ludzi i nie cierpiała by o wczesne dzieciństwo ją pytać…
No to nie pytałem…