Czemu nie chcemy dzieci?

Bo zarobkowo nie jest źle przeca:

Kto będzie robił na nasze emerytury? Kto będzie budował przyszłość tego kraju?
Wyginiemy?

1 polubienie

Program 500+ miał zwiększyć liczbę urodzeń. A co? Nie zwiększył?

3 polubienia

Zmniejszył. Konsumpcja OK ale demografia porażka.
Za to spożycie alko wzrosło :smiley:

4 polubienia

Czyli więcej z akcyzy. Jakiś sukces już jest.

1 polubienie

Kto nie chce? Ja mam trójkę. Każde jedno chciałam.

7 polubień

Nie to, ze dzieci nie chcemy, tylko modele ekonomiczno - spoleczne oparte na zasadzie, ze mlodzi utrzymuja starych sie nie sprawdzaja.
Przyczyn mozna szukac w wielu miejscach - od przestarzalego systemu emerytalnego, finansowania lecznictwa - gdzie pomijajac rozbudowana administracje przejada sie aktualne wplywy i do tego zaciaga kredyty za przyszle pokolenia, ktorych byc moze to nie interesowac.
A poza tym - starzeje sie powojenny wyz, to nie tylko w Polsce i nagle sie politycy ockneli, ze zaczyna brakowac pieniedzy z biezacych wplywow.
Wymagania rynku pracy tez sie zmieniaja - ale w kierunku niekoniecznie pozadanym z punktu widzenia modelu Bismarcka i spolki - wydluza sie czas nauki, co przy obecnym, stalym wieku emerytalnym skraca czas, kiedy do tej skarbonki na swiadczenia spoleczne sie dorzucasz.
A propozycja wydluzenia czasu pracy spotyka sie z oporami - spoleczenstwo nie jest przygotowane na np. zmiane charakteru pracy (nie kazda daje sie wykonywac jak zdrowie nie to i ogolnie starsi ludzie sa mniej wydajni fizycznie)
Popatrz tylko ile czasu i energii emeryci potrafia zuzyc, zeby bliznim zycie uprzykrzac z nudow i nadmiaru energii zamiast zajac sie czyms pozytecznym?
Temat rzeka.
Dodam tylko, ze aktualne szwedzkie bozyszcze tlumow czyli Greta wyzwala we mnie odruch wymiotny. Moze nie ona konkretnie, ale propaganda jaka ja otacza.
Z Gret stanowczo wole Grete Garbo. :smiley:

1 polubienie

Nadzieja dla Ziemi - mniej ludzi … Tak to widzę.

1 polubienie

O emerytury bym się nie bał. Mniej dzieci teraz to mniej pracowników za dwadzieścia lat. Prawo popytu i podaży mówi jasno, że mniejsza podaż przekłada się na wyższą cenę. Czyli pracowników może i będzie mniej, ale za to każdy z nich będzie lepiej opłacany. A te wyższe płace będzie można stosownie opodatkować, tak jak i to się robi teraz. Przy okazji lepiej opłacani pracownicy mogą się okazać bardziej skorzy do posiadania większej liczby dzieci, co za następne dwadzieścia lat przełoży się większą podaż siły roboczej i niższe płące, co za jeszcze następne dwadzieścia lat przełoży się na sytuację podobną do obecnej, itd.

1 polubienie

A kogo pytasz?Rodzicow?
Kto nie chce?!

1 polubienie

Przypadkowe społeczeństwo…
O ile dobrze pamietam zwane tez ciemnym ludem co wszystko kupi :wink:

Ziemia jest przeludniona. W obecnej sytuacji klimatycznej część ludzi mieszka w kijowych miejscach Świata, więc zapewne znajdzie się ktoś, kto zdecyduje się do nas przyjechać. Stety lub niestety będziemy się musieli otworzyć na przybyszów. Nasze polskie geny będą się powielały w innych krajach, które zapewnią naszym obywatelem lepszy standard życia. PS. A czemu nie chcemy? Wg tęgich głów, które rozprawiały ostatnio w radio: przyczyną jest wykształcenie kobiet: im kobieta bardziej uczona tym statystycznie przypada na nią mniej dzieci (jest bardziej świadoma więc wie czego chce i jak chce), poza tym część kobiet twierdzi że nie znajduje odpowiednich partnerów, żeby mieć z nimi potomstwo; poza tym u nas jednak wszystko drogie, praca na śmieciówkach, poza tym teraz nie wystarczy mieć dzieci: trzeba im jeszcze zapewnić odpowiednią przyszłość: ubrać, wyposażyć i wykształcić…

2 polubienia

A kiedys to nie trzeba bylo ubrac i ksztalcic?
Dzisiaj masz wszystko podane na tacy.Kiedys o kazdy sweter czy skarpetki,trzeba sie bylo bic.Zeby kupic buty,stalem w kilometrowej kolejce w 1984 roku…
O walkach o zywnosc,w ogole nie ma co pisac bo kto tego nie przezyl,temu nawet"Mis" nie pomoze.

3 polubienia

Poziom życia nie ma nic wspólnego z dzietnością, zależność jest raczej odwrotnie proporcjonalna, bo to w biednych krajach jest eksplozja demograficzna a w bogatych rodzi się mało dzieci.
Przyczyny są kulturowe. To co napisała wyżej @waranzkomodo - ludzie bardzkiej wykształceni, lepiej zarabiający są w gruncie rzeczy bardziej egoistyczni, myślą o włąsnych potrzebach a dzieci spadają w tych priorytetach gdzieś na koniec by w końcu w ogóle się nie pojawić.
Drugi powód to mniej małżeństw i późniejsze ich zawieranie a także rozpady związków.
Wszystko to razem powoduje znaczący spadek liczby urodzeń.

1 polubienie

Tak, dzisiejsze “płatki śniegu” bardzo liczą na rodziców… Ale jeśli zapewnisz dziecku zajęcia pozalekcyjne: języki, sport, przygotowanie do studiów, to jeśli się przyłoży będzie miało łatwiej… Ale nawet odegdaj było tak, że dzieci ludzi bogatych mogły się wykształcić i żyć na poziomie, a biedniejsi mogli liczyć co najwyżej na jakiegoś mecenasa i własną pracę…

Pamiętam te czasy… Byłam dzieckiem i czasem stałyśmy z Mamą za czymś… Teraz odczuwam nadmiar wszystkiego…

To ja,za pozwoleniem,wybieram nadmiar,w konfrontacji z brakiem. :slightly_smiling_face:

1 polubienie

@collins02 No niby trzeba…ale np. mój Teść ma 9 rodzeństwa, większość wyprowadziła się domu w wieku kilkunastu lat: zrobili jakieś szkoły, poszli do pracy, a koło 20tki mieli już rodziny i dzieci: wyobrażasz sobie dziś taką sytuację?

Cieszę mnie, że wszystko jest dostępne, że tyle możliwości, ale wszystkiego jednak za dużo… Problem z wyborem, przeładowanie, marnotrawstwo, przeciążenie środowiska. Takie tam uroki kapitalizmu…

@birbant Tęgie głowy mówiły ostatnio w radio, że te dzieci, które urodziły się 9 miesięcy po wprowadzeniu 500+ to nie w wyniku tej dotacji, tylko dlatego że kobiety z wyżu lat 80tych mają już swoje lata i jest to dla nich ostatni dzwonek, żeby zajść w ciążę… +500 wspiera więc raczej dzieci, które już są na świecie…

1 polubienie

Bardzo chcemy, lecz nie jest nam dane.

1 polubienie