Czy jeździsz rowerem również zimą? Co wtedy czujesz?

Np. mróz wiejący przez portki, radość czy może zupełnie nic?

Tak. Jak nie ma śniegu i lodu

Kilka lat temu, jak pracowałem w Hanowerze dojeżdżałem do pracy nawet zimą. Prawie nie było wtedy śniegu, a mróz nawet przekraczający -6 stopni nie jest problemem już po dwustu metrach jazdy :grinning_face_with_smiling_eyes: Oczywiście jeśli jesteś odpowiednio ubrany - rękawiczki i czapka.

Bardzo często zimą nie ma problemu z jazdą, bo odpowiednie suche powietrze nawet przy mrozie -10 nie jest dojmująco zimne.
Wystarczy wilgotność na wyższym poziomie i choćby 2 st. na plusie i człowiek przemarza. Brr. Oby jak najwięcej suchych mrozów! :slight_smile:

Tak, jeżdżę ,bo muszę jakoś dojeżdżać do pracy i czuję wtedy mróz ,ale nie czuję radości z takiej jazdy rowerem. Wolę rowerem nawet w zimę ,bo pieszo do pracy to mam za daleko

Tak, gdy nie pada i czuję wtedy zimno :cold_face:

Tak, ale nie wtedy gdy pada śnieg.

Oczywiście.O wiele ostrożniej ale szybkości wbrew pozorom,jakoś nie tracę.
Nogi"w pracy",przynajmniej u mnie,ogrzewania dodatkowego nie potrzebują.Muszę mieć jednak dobre rękawiczki i obuwie"wzbogacone" o specjalne skarpety.
Wolę jednak zdecydowanie,naturalne,letnio jesienne okoliczności do uprawiania tego sportu.
Dla mnie sportu niezbędnego.

Nie, tylko latem albo późną wiosną :stuck_out_tongue: i jesienią jak jest jeszcze ciepło i ładna pogoda

Jeżdżę rowerem również zimą, nawet bloga pisałem gdzie przedstawiałem sporo zimowych rowerowych wypraw. Przestalem go pisać, bo pewnego razu wszystkie zdjęcia z niego wyparowały. Został tylko tekst. Teraz gdy mam czas, przerzucam te opisy na inną stronę. Pewnie będę się z tym uwijał do końca świata …
Zima mi jakoś szczegolnie nie przeszkadzała. Gorsi są dla mnie uczestnicy dróg w swoich limuzynach. Niejeden taki nie zauważa innego auta a co tu mówić o rowerze. Dlatego unikam jak mogę dróg wspólnych dla wszystkich…

Może podzielisz się linkiem do bloga? To ciekawe.

Oczywiście.
Poniżej stary blog, okrojony z tego, co miał najlepsze, czyli ze zdjęć:

Tutaj stronka, do której przerzucam nie tylko rowerowe relacje.

Do załadowania mam około 200 podobnych podróżniczych relacji i nie mam na to za bardzo czasu, stąd opóźnienia, ale to się musi zmienić.

Wow i to wszystko Twoje podróże? Zdjęcia sam robiłeś?
Robi wrażenie! :smiley: <3

Przecież tam to ułamek tych podróży, może kiedyś na emeryturze wezmę się za spisywanie. Jak już wspomniałem, nie mam czasu na “chwalenie się” tym w necie. Ale są niektóre rzeczy, o których warto i powinno się pisać jak na przykład o polskich uchodźcach w Ugandzie. Kto o tym słyszał? Wiesz, jakie to uczucie, gdy w środku afrykańskiego buszu zobaczysz polski kościół? Z polskimi obrazami, napisami, z polskim cmentarzem? Ech, dużo by opowiadać ..

Jestem pełen podziwu, że wygospodarowałeś na to wszystko (podróże) czas i finanse (bo pewnie to fortuna).
Ale historie bardzo ciekawe, zwłaszcza to o Ugandzie. A byłeś w Paragwaju w polskiej wsi? Tam też naszych rodaków sporo wywiało między I a II wojną światową. Ci co nie załapali się na Argentynę zostali wpuszczeni do Paragwaju i tam zachowali jeszcze resztki polskości, zwłaszcza najstarszy mieszkańcy. :slight_smile:

W Paragwaju nie byłem, ale łączą mnie z tym krajem inne miłe wspomnienia. Poznałem kiedyś pewną Paragwajkę. I tak sobie przez skype’a gaworzyliśmy aż któregoś dnia kontakt szlag trafił a ja nie zdążyłem wziąć innych namiarów i tak jak ta Twoja Serpentyna, przepadła na wieki. Od tamtej pory, przy bliższych znajomościach zawsze biorę drugi kontakt do danej osoby.
Dostałem kiedyś na pamiątkę tłumaczenia z fr na pl płytę Sardou a w nim piosenkę o Paragwaju.

Na kolana nie rzuca, ale też mi się miło kojarzy.
Byłem w polskiej wsi w Rumunii, odwiedzałem Polaków w Danii, Niemczech, Anglii, Irlandii, Ugandzie, Holandii, Belgii i jeszcze paru innych krajach. Pewnej Polki mieszkającej w Hiszpanii niestety już nie zdążyłem odwiedzić, czego oczywiście do teraz żałuję … chociaż pojechałem tam “wedle niej”, W planach Polacy w Brazylii - znam niektórych osobiście, bardzo ciekawy temat, bo tam żyją również potomkowie mojej rodziny. No, ale to już inna historia.

No niestety, mam nadzieję, że Serpentyna się jeszcze odnajdzie, choć dziś już trochę tracę nadzieję.
Powiem Ci, że jesteś kopalnią ciekawych historii i wiedzy. Mega! Chyba zostanę Twoim fanem :smiley:

Ja nie wiem kiedy będę mógł zebrać środki i wybrać się do Paragwaju, więc może zamiast tego odwiedzę te polskie ośrodki, które wymieniasz.
A ta polska w Hiszpanii - to ta co była na forum i odeszła na drugą stronę? Czytałem o niej. :frowning:

Tak, była moderatorką i duszą tego miejsca. Poznałem ją osobiście. Kilka lat temu umawialiśmy się na spotkanie na zaćmienie słońca, które akurat było niedawno. W Hiszpanii było to całkowite zaćmienie o czym też tutaj kilka userów się rozpisywało, możesz je znaleźć wśród niedawnych wpisów. Także z nią wiąże się pewna niesamowita w moim mniemaniu historia. Ale o tym w innym czasie i miejscu. W ogóle to sporą część osób z tego portalu znam, bo je spotkałem w realu. I to także kolejny temat rzeka. Jak widzisz, czego się nie dotkniesz, wchodzisz w ciekawy świat.

Dobrze wiedzieć.
Mam nosa do ciekawych tematów jak widać. Ej no to to forum prezentuje dość wysoki poziom zżycia użytkowników.
Na zapytaj np. bywały przyjaźnie, jakieś tam może i miłości, ale to było wielkie pole bitwy i trollingu. Piszę już było bo wchodzenie tam i obserwowanie pulsu życia przypomina obserwację człowieka, który zbliża się do śmierci. Jeszcze jest, ale coraz mniej się rusza. Zapytaj odchodzi na moich oczach, zaraz zaczną wyłączać poszczególne kluczowe funkcje.

Tu też tak w sporej części było lub jest. To co tu widać to tylko powierzchnia, ale sporo się działo i dzieje na privach, względnie w realu. Pożyjesz, będziesz miał ochotę, to się sam o tym przekonasz.