Zmieniają się rządy, zwiększają się nakłady a ludzie wciąż umierają w kolejkach. Braki kadrowe, długi
Boję się chorować z tego powodu
Zmieniają się rządy, zwiększają się nakłady a ludzie wciąż umierają w kolejkach. Braki kadrowe, długi
Boję się chorować z tego powodu
To powinien być priorytet obok zbrojenia się po zęby
Naprawianie tzw. sluzby zdrowia…
![]()
Ty jednak urodziłeś się wczoraj albo po prostu starasz się aby w tym korycie coś się działoi ![]()
Dam Ci przykład różnicy:
U mnie NHS pisze do mnie listy czy ja łaskawie zgadzam się na badania za [ ok.30 dni ] aorty brzusznej,ciśnienia,wątroby itp…
I ja oczywiście wyrażam zgodę.I jestem sam ze sobą na bierząco.
Za 2 godziny idę właśnie na takie badanie.
W szpitalu ich lordowska mość,@collins02 także spędził 27 godzin.Na spaniu,oglądaniu The Avengers oraz na badaniach.
Jaśniej?
*I wróciłem.Za spóznienie żadna spasiona dziunia mnie nie opierdoliła.Wręcz przeciwnie!Miałem się nie przejmować drobiazgami…
Ta pieprzona aorta u mnie funkcjonuje tak,że egzaltowany nieco lekarz,zdobył się na"I wish I could Have sth. like that in future"
Już mialem na końcu języka by nie żarł snickersów i nie pił tego coorestwa schowanego pod nazwa tzw. napojów energetycznych…No ale..Jak to?Ja miałem pouczać lekarza? ![]()
Aż tak bezczelny nawet nie bywam…
Mieliśmy system, który już zaczynał prawidłowo działać lecz SLD do spóły z lekarzami zniszczyło go, zastępując go pokracznym NFZ i blokując reformę służby zdrowia. Moim zdaniem powinniśmy powrócić do kas chorych i zbudować system wzorowany na niemieckim.
Kasy chorych są prywatne ale jednak pod silną kontrolą państwa, żeby nie doprowadzić do takiej patologii jak w USA. Lekarze pierwszego kontaktu i przychodnie są w większości prywatne, szpitale w większości państwowe i finansowane z kas chorych i budżetu państwa. Chory może leczyć się gdziekolwiek zechce, pod warunkiem że kasa chorych się na to zgodzi. Dzięki temu mogę leczyć się w Polsce w prywatnych gabinetach, a niemiecka kasa chorych i tak jest zadowolona, bo płaci mniej niż gdybym leczył się w Niemczech.
Naprawa służby zdrowia? Oczywiście jest to możliwe, jednakowoż w obecnie sektor służby zdrowia jest obsadzony przez różnej maści lobby silnie umocowane na samych szczytach władzy, czerpiących niemałe profity z patologii trawiących cały system i zwyczajnie brak jest woli politycznej, a może przede wszystkim wiedzy i umiejętności, by zrobić cokolwiek konkretnego.
A przez to, co w służbie zdrowia odpierdalają obecni rządziciele, to niech tych yebanych nieudaczników chùj zaorze!!
Ech kolego…Zazdroszczę!!! Mnie nigdy nie było wolno się tak wyrażać ![]()
Energia mnie rozpiera bo właśnie wróciłem z badań,znacznie zdrowszy
I jeszcze"pocałowany" uśmiechem pani w niebieskim kitlu…Fajna.I nie zapędziła się w rejony"see You soon" ![]()
Czy mi wolno, to się okaże. Ale czasami człowiek musi …
A kartki z urodzinowymi życzeniami też przysyłają ![]()
Zaproszenie oraz badania profilaktyczne osób 50+ nie jest żadnym lordowskim przywilejem, tylko standardem. Łatwiej bowiem zapobiegać, niż leczyć.
Jeżeli myślisz, że pobyt w szpitalu przez 27 godzin i gapienie się w telewizor w oczekiwaniu na badania to „lordowskie” warunki, to masz potężny syndrom sztokholmski. To nie jest luksus tylko jawna patologia, paraliż i totalna niewydolność NHS. W normalnie funkcjonującej ochronie zdrowia pacjent trafia na oddział, ma szybko zrobioną diagnostykę i wraca do domu. Trzymanie kogoś w łóżku przez 27 godzin tylko po to, żeby „poczekał na swoją kolej”, to marnowanie publicznych pieniędzy i blokowanie miejsc, których w brytyjskich szpitalach dramatycznie brakuje.
Zamiast marnować tyle czasu na Avengersów, poczytałbyś lepiej trochę o kłopotach i bolączkach angielskiej służby zdrowia.
Podczas gdy ty podniecasz się darmową profilaktyką i zgrywasz lorda w szpitalnym łóżku, miliony Brytyjczyków od miesięcy zwijają się z bólu w kolejkach na operacje, a ludzie na SOR-ach umierają na krzesłach, czekając po kilkanaście godzin na pomoc.
Doprawdy Ich lordowska mości, schowaj ten swój żałosny samozachwyt. Nie ma nic bardziej kompromitującego niż dumny niewolnik zbiurokratyzowanego systemu, który poleżawszy bezczynnie dobę w szpitalu, jest przekonany, że angielska służba zdrowia jest zdrowsza od polskiej.
Chyba jestem chory, ale jeszcze nie wiem, który system uzdrawiania chorych mnie uleczy i na którego usługi się zdecydować
![]()
Nie znasz się na NHS, ja to dopiero miałem tam przejścia. Jak dostałem atak wyrostka w Londynie, to nie wiedzieli zupełnie co mi było, więc dali mi paracetamol na znieczulenie… Po 3 dniach braku poprawy i generalnej niemożliwości zjedzenia czegoś, etc. już nie miałem siły sam iść na Urgence w NHS, więc po karetkę zadzwoniłem i przywieźli mnie do szpitala, a że to było późno, to i tak stałem w standardowej kolejce minimum 3 godzinna na przyjęcie. Przyjęli, a nawet dali mi łóżko, po czym dalej czękałem następne minimum 3 gdziny, bo to był środek nocy i nie było lekarza dostępnego. No i w końcu, skracając około chyba 8 zorientowali się, że jeszcze czekam… W końcu!!! Kroplówka, tzn. te świństwa w żyły, dali pić w żyły…, i trzeba było mi zrobić szybkie badania, prześwietlenia, etc. następny kosmos czasu minął, no ale, już i tak byłem więcej nadziei niż mniej. Po czym przyszedł werdykt, mam czekać na operację, w międzyczasie mam leżeć, brać leki przez kroplówkę, i tak minęły 2 tygodnie… Po czym przyszedł ostateczny atak, ale oni byli szybsi, wzięli na stół pokrajali, i po 2 dniach do domu gdzie moi znajomi nie poznali mnie z twarzy, bo w trakcie tych przygód odżywiałem się tylko kroplówką.
Ostatecznie i tak było nieźle, poznałem tam dziewczynę, i zostały wspomnienia.
27 godzin???. no nie, nie u mnie. 24 razy 14, to są były moje godziny, w NHS. Gdyby nie zwlekali, to kto wie, może trwało by to maksymalnie 27 godzin…
Wygląda na to, że angielska diagnostyka też kuleje i wymaga wizyty u ortopedy, albo nawet interwencji chirurgicznej
![]()
W dobrym tonie byłoby spytać, jak przez te dwa tygodnie czuł się sam poszkodowany - zapalony wyrostek robaczkowy i co z nim zrobiono po oddzieleniu od jego właściciela. Po tych Waszych rewelacjach nt. witalności brytyjskiej służby zdrowia, przyznam szczerze, że trochę się o niego martwię.
![]()
…
Hmm..po części się wyjaśniło, skąd się biorą te uzdrawiające moce brytyjskiej słyżby zdrowia. Zastanawiam się jednak, jakich szamańskich trików używa NHS do uzdrawiana żeńskiej części pacjentów.
![]()
Daj spokój…To jest chory człowiek.
Rodzaj półgłówka który nawet na Antarktydzie będzie uczył fokę jak pływać…
Pytanie dotyczyło możliwości naprawy polskiej służby zdrowia, a jej lordowska mość w odpowiedzi ucieka się do wyśmiania jej stanu i porównania do brytyjskiego NHS, który wcale nie jest w lepszej kondycji i boryka się z identycznym, o ile nie głębszym kryzysem.
Zupełnie tak, jakby to prześmiewcze porównanie pomogło w jakimś stopniu w naprawie organizacji i działań służb medycznych w Polsce.
Masz przedstawione raporty, napisane niewątpliwie przez rodzaj niepółgłówka, masz nawet relację z dwutygodniowej męki @ciekawie w przypadku wyrostka, którego bezinwazyjne usunięcie, wymaga jedynie 1-2 dni hospitalizacji.
Jednak dla jej lordowskiej mości podstawowym kryterium oceny zdrowej służby zdrowia jest list zapraszający do badań profilaktycznych osób 50+, niepotrzebny pobyt w szpitalu i co najważniejsze - uśmiech fajnej pielęgniarki w niebieskim kitlu.
Brawo.
Ty jednak urodziłeś się wczoraj albo po prostu starasz się, aby tutaj coś się działo, bo najwidoczniej nie miałeś jeszcze przyjemności spędzenia 12 godzin na krześle w SOR albo wielu tygodni w bolesnym oczekiwaniu na interwencję lekarską.
![]()