Nie mamy. Bardzo dużo zależy od tego gdzie się urodzimy i w jakim środowisku. Rodziny się nie wybiera. Z bagna trudno wyjść
Mamy… Możemy przerwać łańcuch niemożności i sprzeciwić się losowi, który “jest nam przeznaczony”, musimy tylko zrozumieć, że głos i siła jednego człowieka przestaje być nieważny, gdy zostaje poparty i zwielokrotniony przez tysiące lub nawet miliony innych ludzi.
Tylko częściowy. Jeśli los nie będzie chciał, to nasze starania niewiele pomogą. Jeśli zaś los zechce, to stanie się samo lub prawie samo.
To tak jak wielkie płyty tektoniczne, ich ruch jest niewielki i mało znaczący na życie, tak na codzień, lecz jak raz pewnego dnia huknie, to wszysko zaczyna się na nowo, i już trochę w nomym miejscu, ale globalnie, bardzo powoli to się zmienia.
Podobnie z człowiekiem, idzie jak becząca owca za tłumem, nagle jakaś rzeźka się pojawia, po czym po zmianach znowu odnajdujemy swoje stado, i idziemy spokojnie dalej…
Zmiana też kosztuje zbyt dużo, czasami to wiąże się z wydziedziczeniem ze swojej rodziny, i otwiera nam nowe perspektywy.
Stary hit Talk Talk z nowym przesłaniem?
W sumie ciekawe co by na to powiedział Mark Hollis…Nie powie bo zmarł 7 lat temu…
A niektóre albumy Talk Talk robiły wrażenie jakby facet siedział w małym pokoju ,nigdzie nie wychodził i gapił się to w sufit,to na drzewa za oknem…
Oczywiścię że mamy.Mamy wolną wolę i nawet samobójstwo możemy popełnić z pełną świadomością…
Trzeba tylko chcieć.
I nie poddawać się.
Każdemu kto twierdzi inaczej,polecam film Jima Sheridana"Moja lewa stopa" z Danielem Day Lewisem.
A co to jest za jeden,ten los? 187 cm. w kapeluszu,czarny prochowiec i papieros w ręce?
Myślę, że bardzo niewielki. Rodzimy się w określonym otoczeniu, potem w nim dorastamy i nie mamy wpływu na to co do nas dociera. Dopiero później - w dorosłości - możemy próbować coś zrobić ze sobą i swoim życiem, ale też ograniczają nas warunki zewnętrzne. Czyli wpływ minimalny.
Podaj mi jakiś przykład po poza więzieniem,nie wyobrażam soebie bym nie mógł czegoś zrobić.Podkreślam"MÓGŁ".Co nie znaczy że bym chciał…
Ja bym to ujął inaczej…
W określonych warunkach zewnętrznych,zachowujemy się tak albo inaczej.Ale zawsze np. możesz być patriotą albo konfidentem.Wybór należy do Ciebie.
Tak, ale chodziło mi o to, że na warunki zewnętrzne w ogóle nie mamy żadnego wpływu, a to kształtuje nas jako ludzi i to jak się toczy nasze życie. Nawet na to czy trafisz do więzienia możesz nie mieć wpływu w momencie trafienia na złe okoliczności (pomyłka sądowa).
Tak, moja postawa zależy ode mnie, więc powiedziałem wpływ mamy minimalny.co nie znaczy, że żaden.
Warunki zewnętrzne to nie jest usprawiedliwienie.Wiadomo…Rodzisz się w komunie,odseparowany mniej lub bardziej od świata i o wielu rzeczach nie wiesz.Ale to nie znaczy że nie masz wyboru np. miedzy przyzwoitościa lub byciem kanalią…
Możesz mi zarzucić że teoretyzuję…Owszem,życie czasem robi z nas karykatury samych siebie.Nie wytrzymujemy presji,boimy się…
Ale wybór zawsze pozostaje.
Sąd?
Akurat o pomyłce nie pomyślałem.Ta bowiem,zdarza się rzadko.
Częściej jesteś ofiarą sądu będącego na usługach danej opcji politycznej lub w krajach pokroju Rosji czy republik bananowych,terroryzmu mafijnego.
Innymi słowy,wpływ na to jak potoczy się nasze życie,zachowujemy zawsze.
Pod warunkiem zachowania WOLNOŚCI.
Bo w kajdanach to nawet się odlać po ludzku nie można ![]()